Sport

Narty we włoskich Dolomitach

22 kwietnia 2014
Canazei Dolomity

Inny narciarski świat, inny sport – to pierwsze słowa jakie przychodzą mi do głowy, kiedy chcę opisać wrażenia z jazdy na nartach we włoskich Dolomitach, mając do tej pory tylko doświadczenia z jazdy po stokach w polsko-czeskich górach. Doskonała infrastruktura – niemal niezliczona liczba przygotowanych tras i wyciągów, gdzie nie stosując się do znaków czy map można wręcz się zgubić wybierając na skrzyżowaniu tras zły zakręt:) Piękne panoramy monumentalnych skalnych 3-tysięczników i pięknych tyrolskich miejscowości. Zjazdy z wysokości ponad 2500 m n.p.m. ponad kilometr w dół. Tego nie da się opisać słowami – być może lepszym przybliżeniem będzie film na końcu wpisu 🙂

To bez wątpienia jedno z lepszych doświadczeń w moim życiu! Można się zakochać w tym miejscu od pierwszego spojrzenia! Zwłaszcza jak o poranku przez okno widzi się coś takiego:

 

Soraga widok z okna

W ostatnim tygodniu marca 2014 roku wybrałem się z przyjacielem na zorganizowaną przez jego rodziców autokarową wycieczkę na narty do południowego Tyrolu. Po kilkunastogodzinnej, nocnej jeździe docieramy do małej miejscowości Soraga (1200 m n.p.m.) w pobliżu miasta Moena w dolinie Val di Fassa. Znajduje się ona 1 100 km z Opola oraz ok. 150 km od Innsbrucku i 115 km od granicy z Austrią (przełęcz Brenner, Passo del Brennero), we włoskiej prowincji Trydent-Górna Adyga/Tyrol Południowy (niem. Trentino-Südtirol). Jest to doskonała baza do wypadów narciarskich, wszędzie stąd blisko. W regionie znajduje się wiele rozbudowanych stacji narciarskich, m.in.: Canazei, San Pellegrino czy Predazzo, przez co codziennie można jeździć w innym miejscu. Jednak to nie tylko miejsce na aktywny zimowy wypoczynek. W lecie można się tu wybrać na wycieczkę malowniczymi szlakami lub górskimi ścieżkami rowerowymi. Blisko 100 km stąd znajduje się też znany ośrodek narciarski Livigno oraz Park Narodowy Stelvio, gdzie wiele razy byłem na Giro d’Italia i sam wjeżdżałem na przełęcze moją kolarzówką 🙂 Natomiast na południe stąd znajduje się równie popularne turystycznie jezioro Garda.

Dolomity to pasmo górskie leżące na terenie Południowych Alp Wapiennych (Alpy Wschodnie). Ich najwyższy szczyt to Marmolada (3342 m n.p.m., lodowiec). Są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nie stanowią one wyraźnego łańcucha górskiego, ale składają się z grup skalnych oddzielonych głębokimi dolinami i wysokimi przełęczami. Ich krajobraz jest odmiennych od pozostałych części Alp – olbrzymie strzeliste skały, często odkryte, kilkusetmetrowe pionowe ściany i urwiska, głębokie doliny – bardzo specyficzne i niezapomniane widoki.

 

 

Dolomity stanowią raj dla zwolenników białego szaleństwa. Po pierwsze setki kilometrów długich tras i wyciągów narciarskich dostępne na jeden karnet. Zgodnie z reklamą: „1 skipass – 12 ośrodków narciarskich – 1200 km tras”, a do tego 450 wyciągów! My mieliśmy skipass kombinowany 3+3, czyli 3 dni na Trevalli (Moena – Alpe Lusia, San Pellegrino, Falcade) i 3 dni DolomitiSuperski (strona w języku polskim www.dolomitisuperski.com/pl). Co ciekawe na koniec można sprawdzić w Internecie przejechaną trasę i liczbę km podając numer swojego skipassa. Mój wynik to: 114 wyciągów, 40 km różnicy wzniesień i aż 210 km tras – a tu na dowód plik PDF. Trasy są przy tym świetnie przygotowane. Z samego rana zjeżdżaliśmy w dolinę po „sztruksie”, jako pierwsi po ratrakach 🙂

Po drugie świetne warunki pogodowe. Jest tu bardzo jasno i słonecznie. Dolomity słynną z tego że 8 na 10 dni jest słonecznie – zachmurza się, pada śnieg i wychodzi słońce. Natomiast dzięki niskiej wilgotności i wysokiemu położeniu stoków (1500-3200 m n.p.m.) pokrywa śnieżna jest gwarantowana, a śnieg jest często puszysty. Pomimo tego, ponad 90% tras w razie potrzeby może być naśnieżana. Warto jednak pamiętać, że góry są nieprzewidywalne, więc przed wyjazdem dobrze sprawdzić prognozę pogody czy raporty narciarskie i informacje o otwartych wyciągach.

Po trzecie świetna infrastruktura turystyczna – rozwinięta komunikacja (skibusy), sieć noclegowa czy knajpek na stokach, gdzie można się zatrzymać i odpocząć, coś zjeść lub napić się słynnego bombardino na rozgrzanie 🙂 Jeśli chodzi o stopień trudności tras to są bardzo zróżnicowane, każdy znajdzie tu coś dla siebie, zazwyczaj trasy są też szerokie i nie ma tłoku (poza okresem ferii we Włoszech – koniec lutego). Dzięki temu, że nie trzeba czekać w kolejkach, skupiać się na omijaniu ludzi na trasie (patrz polskie stoki) można poczynić tu skokowy postęp w swojej technice jazdy na nartach.

Na miejsce przyjechaliśmy w sobotę 22 marca. Był to dzień na aklimatyzację, przed nami było bowiem 6 dni intensywnej jazdy na nartach od godz. 9 do 15:30-16:00, czyli ponad 6 godzin jeżdżenia. Przed jazdą rano czekała nas analiza mapek – pod kątem trudności tras, rozkładu, wyciągów oraz długości. Warto się zaopatrzyć w mapkę w kasie biletowej przy wyciągu, aby się nie zgubić i dobrze rozplanować zabawę.

 

Narty w Dolomitach – plan wyjazdu:

  • 1 i 6 dzień – ośrodek Alpe Lusia zlokalizowany pomiędzy Val di Fassa i Val di Fieme (po jednej stronie góry miejscowość Moena, a po drugiej Bellamonte). Jest to bardzo dobre miejsce na rozgrzewkę, bo aż 60% tras jest łatwych. W pierwszy dzień mieliśmy najgorszą pogodę na wyjeździe. Padał śnieg, była mgła, generalnie warunki trudne. Jednak dzięki temu w kolejnych dniach na warunki nie mogliśmy już narzekać, a ostatniego dnia jeździłem tylko w softshellu, bo było ciepło i słonecznie.
  • 2 dzień – legendarna Sellaronda, czyli 40 km trasa wokół masywu Sella (w tym 26 km na nartach). Dostajemy się na nią kolejką z miejscowości Campitello. Łączy ona 4 duże areały (Arabba/Marmolada, Val di Fassa/Carezza, Val Gardena – Alpe di Siusi oraz Corvara/Alta Badia) i daje bezpośredni dostęp do łącznie ponad 500km tras!!! Trasa Sallaronda jest bardzo dobrze oznaczona, można ją przejechać zgodnie lub przeciwnie do wskazówek zegara (odpowiednio kolor pomarańczowy i zielony). Całość zajmuje ok. 5 godz. z podziwianiem widoków i postojami w schroniskach. Warto przejechać tą trasą widokową, aby w jeden dzień zobaczyć cztery słynne przełęcze, jednak ze względu na dużo płaskich dojazdówek i sporo jazdy wyciągami raczej jest to jednorazowa zabawa. Z ciekawostek przejeżdża się przez miejscowość Wolkenstein, gdzie trasa prowadzi między domami.
  • 3 i 5 dzień – Trevalli (3 doliny), czyli San Pellegrino/Falcade z górą i znaną trasą Col Margherita (2513 m n.p.m., średnie nachylenie czarnej trasy to 49%). Tutaj długie trasy, średnio 2-3 km, a jedna nawet ponad 6 km i ponad kilometr przewyższenia.
  • 4 dzień – Ski Center Latemar, czyli kompleks połączonych trzech miejscowości Predazzo – Pampeago – Obereggen położonych wokół masywu Latemar (7 szczytów pośrednich). Niestety z powodu lawiny nie działała kolejka w Preddazo, którą mieliśmy dostać się do tego areału, więc dojechaliśmy przełęczą do Pampeago.

 

Trasa Sellaronda

Trasa sellaronda

Sellaronda

Mapy narciarskie na stronie DolomitiSuperski

 

Spośród innych popularnych ośrodków w Dolomitach, których nie odwiedziliśmy warto wymienić Alpe Cermis – Cavalese z 7,2 km trudną trasą (od szczytu 2250 do dna doliny 860 m n.p.m.) oraz Civetta/Marmolada (np. z miejscowości Alleghe) i Cortina D’Ampezzo.

Jak już wspominałem w poprzednich wpisach, narty to nie jest „tani” sport, a jeśli chodzi o wyjazd do Włoch to terminy krótsze niż tydzień raczej nie mają większego sensu. Koszt skipassa DolomitiSuperski to ok. 260 EUR na 6 dni w wysokim sezonie, tj. do 15 marca (wtedy jest najdrożej), a w niskim sezonie, czyli od 16 marca do końca sezonu to ok. 230 EUR – warto zatem poczekać na niższe ceny, do tego jest cieplej (niestety w dolnych partiach po południu śnieg już topnieje). Nasz karnet kombinowany 3+3 był trochę tańszy, ok. 180 EUR (cennik). Aż tyle lub tylko tyle, jeśli zestawić koszt przejechanego kilometra na nartach i porównując to do polskich czy nawet czeskich warunków, gdzie za karnet na 6 dni zapłacimy 6*90=540 zł. Ponadto przejedziemy zdecydowanie mniej i w zdecydowanie gorszych warunkach (pomijając już nawet aspekt krajobrazowy). W Dolomitach naprawdę można się „wyjeździć”. Do tego trzeba doliczyć koszt noclegu, w sezonie jest to od 3 tys. zł za pokój 2-osobowy (ok. 350 EUR). My nocowaliśmy w hotelu Malder, który oprócz rewelacyjnych posiłków wliczonych w cenę (śniadania i obiadokolacje) posiadał strefę rekreacyjno-rozrywkową (sauna, basen – super sprawa po męczącej wielogodzinnej jeździe na nartach, pokój gier). Na koniec jeszcze dojazd 🙂 W dwie strony to ponad 2200 km + przemieszczanie się na miejscu + winiety, koszty autostrad i przejazd przez przełęcz Brenner, co daje w sumie koszt w okolicach 1 tys. zł, przy ekonomicznej jeździe autem 🙂 Do tego ubezpieczenie – tutaj nie warto oszczędzać. Wydane kilkadziesiąt złotych może pozwoli uniknąć w najgorszym wypadku kosztów liczony w tysiącach złotych. My mieliśmy ubezpieczenie Hestia Podróże opcja pełna z rozszerzeniem „uprawianie sportów wysokiego ryzyka”. Na miejscu przyda się też kilkadziesiąt euro na napoje i przegryzki w ciągu dnia. A i zapomniałbym – jeszcze narty! Za wypożyczenie kompletu buty, narty i kijki trzeba zapłacić od ok. 20 EUR w górę za dzień w zależności od modelu, na 6 dni od 80-90 EUR w górę… Ja na szczęście miałem swój sprzęt. Przy okazji warto się też zaopatrzyć w krem do opalania na odsłoniętą twarz, pomadkę do nawilżania ust oraz ubranie na zmianę – pogoda potrafi zaskoczyć. Oczywiście znacznie taniej jest w zorganizowanej grupie, przynajmniej w kilka osób. Nie mówiąc nawet o tym, że wspólne jeżdżenie jest dużo ciekawsze, czasami zabawniejsze no i bezpieczniejsze.

W przyszłości mam nadzieję, że zobaczę 3 Doliny we Francji oraz inne słynne ośrodki w Austrii czy Szwajcarii. Wiele osób poleca te miejsca. Chętnie sam sprawdzę jak tam jest i porównam. Z drugiej strony już się stęskniłem za Dolomitami 🙂 Wiele osób wraca tu od lat. Bogactwo wyboru, panoramiczne widoki, wolność i możliwość wyłączenia (resetu) przyciąga…

 

Narty w Dolomitach – krótka relacja wideo

 

Fotorelacja z całej wycieczki „Narty we włoskich Dolomitach” – LINK

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Brak komentarzy

Dodaj komentarz