Ameryka Płd., Informacje praktyczne

Peru, Boliwia, Chile – Informacje praktyczne

8 stycznia 2016
Salar de Uyuni zdjęcia perspektywa Boliwia

Po opisie przebiegu wycieczki do „Peru, Boliwia, Chile – miesiąc w Ameryce Płd.” cześć 1, część 2 i część 3 przyszedł czas na garść informacji praktycznych. Mam nadzieję, że się Wam przydadzą:)

Czas lokalny: Peru GMT-5, czyli czas letni w Polsce – 7 godz., w Boliwii – 6 godz., a w Chile – 5 godz.

Lot: Nie ma bezpośrednich przelotów z Polski do Peru. Lecąc z Warszawy musimy się przesiąść w innym europejskim mieście (np. KLM oferuje loty przez Amsterdam, Iberia przez Madryt, AirFrance z Paryża). Cena poniżej 3 tys. zł to dobra oferta lotów do Peru, nam udało się taką znaleźć z wylotem z Pragi w interesującym nas terminie (o dziwo bilet tańszy niż z wylotem z Amsterdamu i o ponad 700 zł taniej w jedną stronę niż z wylotem z Warszawy). Warto wykorzystać wyszukiwarki typu flipo.pl czy skyscanner.pl i próbować różnych kombinacji (wyloty z okolicznych portów lotniczych np. z Berlina, Pragi czy Warszawy gdzie można się dostać bez problemu PolskimBusem). Oczywiście trafiają się hity promocyjne do Ameryki Południowej typu 1,5 tys. zł, jednak dopasować w ich przypadku dogodny termin, uniknąć wielu przesiadek (przez co podróż w jedną stronę trwa czasami ponad 40 godz.) jest ciężką sprawą. Czas lotu ok. 12 godz.

Najważniejszy lekcją jaką wyniosłem z tego wyjazdu to rezerwować bilety lotnicze, tak aby miejsce przylotu i wylotu były inne. Kupując lot do i z Limy byliśmy zmuszeni zrobić pętlę. Dużo lepszym rozwiązaniem byłby lot do Limy a powrót np. z Santiago de Chile czy Buenos Aires. Wystarczyło odwiedzić Cusco po Arequipie, Boliwię w kolejności La Paz-Sucre-Potosi-Tupiza-Uyuni i po San Pedro de Atacama polecieć do stolicy Chile. Powiem więcej, warto nawet do tego dopłacić. Dodatkowo pewnie zyskalibyśmy dzień-dwa zamiast spędzić go na przejazdy…

Język: hiszpański! Zdecydowanie nie słuchajcie osób mówiących, że bez dobrej znajomości hiszpańskiego nie da rady zwiedzać Ameryki Południowej. Owszem przyznaję, czasami było ciężko się dogadać, ale w zdecydowanej większości przypadków znajomość najczęściej używanych zwrotów, liczb i godzin w zupełności wystarczyła. Wystarczy chcieć:) Nie mówiąc o niesamowitej satysfakcji konwersacji w nowo poznanym języku. Tych „chcących” odsyłam do rozmówek polsko-hiszpańskich lub po prostu do wujka Google’a pod hasła: „hiszpański podstawowe zwroty” lub „hiszpański kurs online”. Wyjeżdżając do Peru, umiałem powiedzieć po hiszpańsku tylko kilka słów (typu ola i buenos dias), ale długie przejazdy autobusem pozwoliły mi codziennie powtarzać krótkie, podstawowe lekcje i potem porozumiewać się w podstawowych kwestiach. W agencjach turystycznych znają j. angielski.

Waluta: Trzeba zabrać ze sobą USD i na miejscu wymienić na waluty lokalne (w centrum miasta, a nie na lotnisku!). Warto znać kurs lub zainstalować program na telefonie do przeliczania (ja mam Amount na iOS). W Peru chcąc znać ceny w złotych mnożymy je razy 1,2 (1 Sol (PEN) = 1,2 zł), w Boliwii to trochę więcej niż połowa (1 Boliviano, 1 Bs (BOB) = 0,55 zł), a w Chile jeszcze dodatkowo odejmujemy dwa zera (1 Chilean peso, 1 $ (CLN) = 0,0055 zł). W supermarketach można płacić kartą.

Pogoda i klimat (kiedy jechać?): Pora sucha trwa od kwietnia do października, wtedy są najmniejsze opady deszczu. Zarówno maj jak i wrzesień to dobry okres na podróż do Peru i Boliwii, bo jest dobra pogoda (dużo słońca i mało opadów w górach i dżungli), a nie ma tyle turystów co w sezonie wakacyjnym. Niestety z racji tego, że byliśmy tu w trakcie tutejszej zimy, słońce zachodzi dosyć szybko, ok. 18-18:30 jest już ciemno. Generalnie kraj jest ciepły – temperatury wahają się miedzy 20-30°C w miastach, ale w górach w nocy temperatura może spaść do zera i wtedy przydaje się polar. Deszcze padają głównie w nocy, najwięcej od stycznia do marca, są gwałtowne i krótkotrwałe. Na Salar de Uyuni w okresie czerwiec – wrzesień temperatury spadają nawet do -20°C (w dzień przyjemnie, ale wieczory, noce i poranki – lodownia, duże różnice temperatury między dniem a nocą). Klimat tropikalny i strefy klimatyczne uwarunkowane na obszary wysokościowe – pory roku różnią się głównie porami suchymi i deszczowymi, a nie rożnymi temperaturami.

Geograficznie kraj dzieli się na trzy części: costa, czyli wybrzeże z suchym klimatem, chłodnym prądem oceanu i pustynnym charakterem, sierra, czyli góry Andy (Cordillera to najdłuższy łańcuch górski świata) i płaskowyż śródgórski Altiplano na wysokości 3300-3800 m. n.p.m. między Kordylierą Zachodnią i Wschodnią (żyje tu większość górali, leżą na nim jezioro Titicaca, bezleśne stepy i solniska) oraz selva (dżungla, nizina, w większości niezbadany las równikowy, duże znaczenie ma transport rzeczny).

Zdrowie: Nie ma obowiązku szczepień, choć jest kilka zalecanych (WZW A i B, błonica i tężec, dur brzuszny i żółta febra), a jeśli wybieramy się do dżungli należy pamiętać o repelentach, a w Boliwii również tabletkach na malarię. W czasie wyjazdu większość czasu spędza się na wysokości powyżej 3000 m n.p.m., co warto skonsultować z lekarzem przed wyjazdem. Należy też pamiętać o aklimatyzacji przed wysiłkiem fizycznym. Zdarzają się przypadki choroby wysokościowej (soroche), która objawia się bólami głowy, brzucha i wymiotami. Zalecane jest wykupienie ubezpieczenia na cały okres pobytu jeszcze w Polsce. My braliśmy specjalny turystyczny pakiet w Ergo Hestii, w skład których wchodzi ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków i kosztów leczenia oraz ubezpieczenie bagażu podróżnego (w wersji rozszerzonej Sport w dniach wspinaczki wysokogórskiej i downhillu na rowerach). Oczywiście pijemy tylko wodę butelkowaną, jedynie do mycia zębów używamy wody z kranu (której nie połykamy!). Na kilka dni przed wyjazdem i w trakcie braliśmy probiotyki, działająco osłonowo na żołądek – nie mieliśmy żadnych problemów.

Wizy/Dokumenty: nie ma obowiązku wizowego (do 90 dni), trzeba posiadać paszport ważny co najmniej 6 miesięcy od daty wjazdu do każdego kraju. Dla bezpieczeństwa warto zrobić ksera dokumentów i skan, który później wyślemy sobie e-mailem.

Nocleg: Po raz pierwszy pojechaliśmy bez żadnej rezerwacji noclegu. Po wycieczce do Azji Południowo-Wschodniej wiedzieliśmy już, że nie ma z tym problemu, no i na miejscu często można znaleźć coś w lepszej cenie niż przez Internet. Inną zaletą jest też większa elastyczność podróży, zatrzymujemy się tam gdzie chcemy lub w zależności od rozwoju wypadków możemy zmieniać plany. Zawsze po dotarciu do miejscowości pytaliśmy o tani hostel, kupowaliśmy je w agencji podróży, czasami były w pakiecie z wycieczką lub spaliśmy w nocnym autobusie – nie było z tym większych problemów. Korzystamy najczęściej z tanich hosteli za 30-70 zł za 2-osobowy pokój zlokalizowanych w pobliżu głównych placów/centrum miast. Moim zdaniem warto dopłacić trochę i nie brać najtańszego hostelu, i zawsze sprawdzić je przed ostatecznym wyborem.

Jedzenie: Posiłkujemy się głównie w restauracjach, najczęściej lokalne dania w małych knajpkach, choć od czasu do czasu dajemy się skusić serwowaną tu często pizzą czy burgerem dla normalności:) Ceny w restauracjach nie są niskie (najtaniej w Boliwii), warto więc szukać tańszych trochę dalej od centrum oraz pytać o menu turistico. Dobry obiad to koszt 15-25 soli, ale za to porcje na dwie osoby, taniej tam gdzie jadają miejscowi. Choć byliśmy blisko ostatecznie nie daliśmy się skusić na świnkę morską (cuy), jedliśmy za to m.in. sałatkę z surowych ryb z cebulą, orzeszkami, słodkim ziemniakiem i ostrym sosem (ceviche), trucha (pstąg), piecznie z alpaki czy lamy, ryż pod wieloma postaciami, w tym chyba najlepszy z owocami morza, zupy kremy, a chyba najczęściej kurczaka z frytkami – najpopularniejsze tutaj danie. Próbujemy też herbatę z liści koki i muña (dobre na chorobę wysokościową, podobnie jak cukierki z koką), świeże soki owocowe, peruwiański trunek pisco sour i tutejszy konkurent coli, czyli Inca Cola. Jako przegryzkę polecam empanady (smażone pierogi z wkładem), galaretki i cremolady (lody ze startego lodu z syropem).

 

Grillowana świnka morska Cusco Peru

 

Co zabrać? Ubrania na szeroki przedział temperatur, nie za dużo, bo można skorzystać z pralni. Zestaw minimum to: krótkie spodenki (2-3 szt.), długie spodnie (2 szt., najlepiej trekkingowe), buty sportowe lub trekkingowe, koszulki – kilka sztuk z krótkim i z długim rękawem, polar lub ciepła bluza (2 szt., wieczorami bywa naprawdę zimno, w końcu to wysokie góry), kurtka przeciwdeszczowa (dodatkowo płaszcz), okulary przeciwsłoneczne, ciepła czapka i czapka z daszkiem, bielizna, strój kąpielowy, klapki pod prysznic, ręcznik z mikrofibry (1 szt.), miniapteczka (plastry opatrunkowe/na odciski, tabletki przeciwbólowe, Smecta, płyn lub olejek do opalania z wys. filtrem, repelenty na komary i muszki w dżungli, chusteczki mokre, aviomarin), mały plecak, saszetka na pieniądze i dokumenty, mały śpiwór, latarka, przewodniki i słownik. Wszystko pakujemy w duże plecaki podręczne.

Bezpieczeństwo: Kraje są bezpieczne, a zachowując minimum środków ostrożności turysta nie powinien mieć żadnych kłopotów. Należy pamiętać aby m.in. nie pozostawiać ważnych przedmiotów bez opieki, nie zapuszczać się po zmroku w dzielnice poza ścisłym centrum, trzymać w tłocznych miejscach bagaż w zasięgu wzroku (my plecaki podręczne nosiliśmy przed sobą), nie paradować z drogim sprzętem, a pieniądze i dokumenty mieć zawsze przy sobie w saszetce, w taxówkach czy tuk-tukach zawsze ustalać cenę przed kursem itp.

Komunikacja i transport: Jeśli chodzi o komunikację miejską to głównym wyborem są niedrogie taxówki (np. z lotniska w Limie do centrum ok. 70 soli, dobrze znaleźć dodatkowe osoby, które dorzucą się do kursu), a dla odważnych lokalne, ciasne autobusy collectivos (najlepiej zapytać przed wejściem czy dojedziemy danym autobusem w pożądane miejsce, bo z rozkładów się nie doczytamy). W Limie do dyspozycji są linie szybkich autobusów Metropolitano czy metra, a w La Paz kolejki linowe, do tego w kilku miejscowościach, m.in. Puerto Maldonado, popularne są mototaxi czy tuk-tuki. Podczas wycieczek podróżujemy jeszcze łodziami, jeepem czy minibusami.

Połączenia lotnicze są drogie, więc warto się na nie decydować tylko na długich odcinkach. W naszym przypadku był to lot Cusco-Lima (115 USD z podatkami za osobę). Loty międzynarodowe praktycznie tylko ze stolic. Podstawowym środkiem transportu między miastami są dalekobieżne autobusy. Siatka połączeń jest naprawdę bardzo rozbudowana zarówno w przypadku połączeń krajowych jak i międzynarodowych (np. Arequipa-San Pedro de Atacama za 80 USD). Autobusy są tanie i komfortowe, ale przez wąskie i kręte górskie drogi, no i spore odległości przejazdy są bardzo długie – przejazd Nazca-Arequipa, Arequipa-Puno czy Puno-Cusco trwa ok. 6 godz., a La Paz-Uyuni 10 godz. (ok. 140 Bs) W związku z tym warto wybierać opcję jazdy nocą, dodatkowo oszczędzając na kosztach noclegu. Siedzenia są przystosowane do tego typu podróżowania. Często są to nowe autokary, posiadają dwie klasy: tańsze semi cama lub droższe cama (opcja wygodniejsza: siedzenia rozkładane niemal do pozycji leżącej – warto dopłacić aby w nocy wypocząć), toalety, a czasami nawet DVD i klimatyzację. To nasz główny sposób transportu. Firm transportowych jest kilkadziesiąt i jeżdżą często, każda ma swoje okienko na dworcu i naganiaczy. Warto przejść się i popytać o ceny (czas przejazdu autobusów, opcje godzin oraz orientacyjne ceny – www.go2peru.travel), a także kupować z przynajmniej jednodniowym wyprzedzeniem dla gwarancji dobrego miejsca. Rozkłady autobusów są tak przygotowane by być na miejscu ok. 6 rano, nie ma problemu z zakwaterowaniem w hostelu o tej porze gdzie można się odświeżyć. Najlepszym, ale i najdroższym przewoźnikiem jest Cruz del Sur, którego największą zaletą jest nadawanie bagażu (bezpieczeństwo). Niestety dworce są często oddalone od centrum, więc warto od razu po przyjeździe kupić bilet na następny etap podróży. Po wykupieniu biletu trzeba jeszcze przy wyjeździe opłacić podatek za terminal (1,5-2,5 soli lub 2 Bs). Uwaga: w Limie jest wiele dworców autobusowych, my wybieramy ten linii Cruz del Sur przy ul. Javier Prado. Dostaliśmy się tu z centrum jednym z mnóstwa jeżdżących po mieście busów colectivo (bilet 2 sole, wystarczy podać nazwę kierunku sprzedawcy biletów przy ulicy, wskaże dobry bus).

Lista naszych przejazdów: Lima Paracas (55 S), Paracas-Ica (20 S), Ica-Nazca (35 S), Nazca-Arequipa (nocny, 86 S), Arequipa-Puno (40 S), Puno-La Paz (dłuższy przystanek w Copacabanie, 40 Bs + 2 Bs za prom w Tiquina), La Paz-Uyuni (nocny, 120 Bs semi-cama, 170 Bs cama), Uyuni-Tupiza (50 Bs), Tupiza-Potosi (30 Bs), Potosi-Sucre (20 Bs), Sucre-La Paz (180 Bs cama, 120 Bs semi-cama), La Paz-Cusco (14:00-5:30, semi-cama, 140 Bs), Cusco-Puerto Maldonado-Cusco (2×70 S, cama)

Wycieczki na miejscu: Na tym elemencie nie oszczędzamy nigdy, w końcu po to tu przyjechaliśmy. Z zorganizowanych wycieczek zawsze wybieramy te, których nie jesteśmy w stanie sami przygotować albo koszt własnej organizacji jest wyższy lub po prostu dla wygody:) Ważne jest też dobre przygotowanie przez wyjazdem w wiedzę o kraju, aby wiedzieć gdzie można jechać i co tam zobaczyć, jak się dostać do poszczególnych miejsc, czego unikać i ogólnie czego się można spodziewać na miejscu. Ja zawsze to robię planując wyjazd. Przy czym króluje zasada: maximum doświadczeń/atrakcji, minimum zwiedzania miast.

W miastach turystycznych i przy hostelach jest mnóstwo firm oferujących jedno- i kilkudniowe wycieczki. Wystarczy rezerwować je z jednodniowym wyprzedzeniem (wyjątek to Machu Picchu). Cena zależna jest nie tylko od wartości wycieczki, ale także od umiejętności negocjacji. Najczęściej w pakiecie nie ma lunchu, a jest dodatkowo płatny! Z mojego doświadczenia wynika, że wycieczki kupione na miejscu są zawsze tańsze niż przez Internet. Warto porównać ofertę kilku agencji (min. 3-5) lub wcześniej przeglądnąć strony lokalnych agencji w Internecie (np. google: „cusco travel agency”), a dodatkowo sprawdzić tripadvisor, jakie agencje są polecane (np. na wycieczki na Salar de Uyuni najbardziej polecane są: Red Planet Expedition i Andes Salt Expeditions). Tylko na wycieczce na Salar de Uyuni i w Tupizie wzięliśmy hiszpańskiego przewodnika – było zdecydowanie taniej – ale na szczęście podróżujące z nami osoby znały język i nam tłumaczyły na j. angielski:) Pozostałe wycieczki były dwujęzyczne – najpierw po hiszpańsku a później po angielsku.

Na dłuższe wycieczki zabieramy tylko mały bagaż, duże plecaki zostawiamy w pokoju lub w biurze agencji turystycznej.

Zakupy i ceny: Dobrze nastawić się na ceny jak w Polsce a czasem drożej. Jedynie taksówki są tańsze niż u nas. Praktycznie zawsze należy się targować, bo kraje te korzystają z ruchu turystycznego jak mogą. W Boliwii taniej, a w Chile bardzo drogo.

Inne informacje praktyczne – wszędzie działają telefony komórkowe, większość knajp i hoteli/guesthouse ma WiFi (do tego jest wiele kafejek internetowych), nie trzeba mieć adapterów do gniazdek elektrycznych.

 

Kolejne części wpisu:

Peru, Boliwia, Chile – miesiąc w Ameryce Płd. cz.1.

Peru, Boliwia, Chile – miesiąc w Ameryce Płd. cz.2.

Peru, Boliwia, Chile – miesiąc w Ameryce Płd. cz.3.

Fotorelacja z całej wyprawy (ponad 900 zdjęć!)

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Brak komentarzy

Dodaj komentarz