Europa, Miasta

Portugalia i Madera – majówka 2017

15 lipca 2017
Madera Cabo Girao z Camara do Lobos

Jako cel podróży na majówkę 2017 wybraliśmy słoneczną Portugalię. Plan wycieczki był jak zwykle napięty. Podczas tygodniowego wyjazdu odwiedzamy malowniczo położoną Lizbonę, urocze Porto, średniowieczne miasta, skaliste wybrzeże Algarve oraz jedną z dwóch wulkanicznych wysp Atlantyku – Maderę, zwaną wyspą wiecznej wiosny. Wszystkie miejsca były wyjątkowe, jednak największe wrażenie zrobiła na mnie Madera. Niesamowite klify, lewady, wysokie góry, nieskończony ocean, zapachy i kolory kwiatów oraz wszechobecna zieleń… Ten krajobrazowy mix to istny raj do fotografowania.

Trasa wycieczki „Portugalia i Madera – majówka 2017”

27-29.04 Madera

Na początku czekał nas długi transfer na Maderę. Najpierw wieczorny przejazd BlaBlaCar z Wrocławia do Warszawy, stamtąd lot WizzAirem do Porto, nocleg na lotnisku (niestety nie było żadnego taniego noclegu w pobliżu lotniska) i poranny lot do Funchal. Na Maderze lądujemy o 8 rano. Mamy całe dwa dni na wyspie, tak mi się przynajmniej na początku wydawało…

Madera ze względu na bogatą roślinność podzwrotnikową nazywana jest „ogrodem Atlantyku”. To niewielki archipelag wysp pochodzenia wulkanicznego zlokalizowany u północnych wybrzeży Afryki, na północ od Wysp Kanaryjskich. Powierzchnia głównej wyspy to zaledwie 740 km2 (długość max to 57 km, a szerokość 22 km, zatem można ją objechać w koło w niecały dzień:)). Ukształtowanie terenu jest „bardzo” górzyste, a najwyższy szczyt Pico Ruivo ma aż 1862 m n.p.m. Klimat na wyspie jest łagodny, określany często „wieczną wiosną”. Średnie temperatury wahają się od 20 do 25°C w trakcie roku (najcieplej jest w wakacje). Odpowiedni klimat sprzyja bujnej i barwnej florze. Bogactwo kolorów i zapachów z kolei przyciąga równie niesamowite ptaki i owady. Oprócz tego wyspa słynie z lasów wawrzynowych (lista UNESCO) oraz niezwykle różnorodnych krajobrazów i zielonej przyrody. Do tego rozwinięta infrastruktura – świetne drogi, tunele, autobusy na szlaki, sporo możliwości zorganizowanych trekkingów.

Pierwszego dnia po wylądowaniu i odebraniu auta ruszamy do punktu widokowego na Ponta de São Lourenço (Półwysep św. Wawrzyńca). Miejsce to wyróżnia się od reszty wyspy, nie ma drzew, panuje półpustynny mikroklimat i mocno wieje. Sterczące z wód oceanu skały powstałe z zastygłej lawy kontrastują z zielonymi pejzażami wyspy. Surowe krajobrazy przypominające te z Islandii. Trasa jest bardzo widowiskowa, po drodze mijamy liczne klify, urwiska. Szlak PR 8 prowadzi z parkingu na końcu drogi do siedziby strażników rezerwatu przyrody Casa do Sardinha (8 km w dwie strony, 2,5 godz.). Następnie po przerwie obiadowej udajemy się do Parku Narodowego Ribeiro Frio. Tutaj niedługi szlak PR 11 prowadzi do punktu widokowego Balcões (3 km w dwie strony, 1 godz.) wzdłuż lewady. Lewady to budowane przez stulecia kanały nawadniające na tej górzystej wyspie. Ich pierwotnym celem był transport wody deszczowej z północy na południe, jednak później okazało się, że wybudowane na potrzeby utrzymania ich drożności szlaki, często pochłonięte przez dżunglę lub mające 30 cm i wiszące nad urwiskiem, stanowią świetne trasy do trekkingu. Na wyspie jest 200 lewad, które w sumie mają długość 3 tys. km. Każdy turysta może dobrać długość i trudność trasy w zależności od swoich możliwości i w zależności od tego, jakie widoki chciałby podziwiać (lista tras wzdłuż lewad lub razem z mapą Madery). Wracając do Vereda Dos Balcões. Jesteśmy wysoko, więc jest chłodno, do tego szlak prowadzi przez gęsty, zielony las (mech, paprocie), w którym panuje lekki półmrok. Świetny klimat na trekking. Ale największe wrażenie robi widok z balkonu na końcu ścieżki na otaczające szczyty (najwyższe na Maderze – Pico do Arieiro, Pico das Torres i Pico Ruivo) i dolinę Ribeira da Metade. Wzgórza są porośnięte lasem wawrzynowym – wyjątkowym skarbem przyrody, występującym w stanie pierwotnym wyłącznie na Maderze (lista UNESCO). Wokół latają i siadają na barierce egzotyczne ptaki… Z przełęczy przed zachodem słońca zjeżdżamy jeszcze do miejscowości Santana, gdzie można zobaczyć typowe, stare chaty. Na nocleg wracamy do stolicy wyspy, miasta Funchal.

Kolejnego dnia rano w trybie przyspieszonym zwiedzamy Funchal. Szczególnie warto zobaczyć: okolice portu (plaża kamienista), skąd widać piękne panoramy klifów oraz domków wybudowanych na zboczach gór, stare miasto Zona Velha z historyczną zabudową, XV-wieczną katedrą w stylu manuelińskim i cytadelą, Praça do Município, targ Mercado dos Lavradores (piękne kwiaty strelicje, ryby atlantyckie, płytki azulejos – słynne biało-niebieskie kafle) oraz kościół Igreja de Nossa Senhora na wzgórzu Monte z piękną panoramą (można tu dojechać autem lub kolejką Teleférico za 15 EUR w dwie strony lub za 10 EUR wjechać na górę i zjechać na tradycyjnych sankach stromymi uliczkami w dół). Następnie ruszamy na Cabo Girão, drugi najwyższy klif w Europie! (589 m n.p.m.), gdzie przygotowano specjalny taras ze szklaną podłogą (widok w dół tylko dla osób o mocnych nerwach niemających lęku wysokości:)). Tutaj dłuższa chwila na podziwianie bezkresu oceanu i zatoki Funchal. Wcześniej warto zatrzymać się przy plaży w miejscowości Câmara de Lobos, skąd widać piękną panoramę urwistego klifu obklejonego domkami (pojawia się na większości zdjęć z Madery) oraz gdzie można skorzystać z kolejki linowej Teleférico Das Fajãs Do Cabo Girão – dużo tańsza niż ta w Funchal. Za 5 EUR można zjechać i wjechać niemal pionowym wyciągiem nad ocean, tuż pod majestatycznym klif. Tutaj jest kawałek płaskiego terenu, którego na wyspie jest jak na lekarstwo lokalna ludność wykorzystuje go pod uprawy. Dalej ruszamy na najbardziej popularną i malowniczą trasę na wyspie prowadzącą z miejscowości Rabaçal na płaskowyżu Paul da Serra do stawu 25 źródeł i wodospadu Risco (Lewada das 25 fontes – PR 6 i Lewada do Risco – PR 6.1, 9 km w dwie strony, ok. 3-4 godz., wysokość 900-1200 m.n.p.m.). My zaczęliśmy szlak z Calhety, bo przeczytaliśmy, że wcześniej zanim połączy się z tym z Rabaçal przechodzi przez ciemny tunel z lewadą – warto zobaczyć (latarka niezbędna!). W czasie wycieczki przechodzi się przez liczący kilka milionów lat, intensywnie pachnący i zielony las wawrzynowy. Momentami las jest tak gęsty, że idzie się jakby w mrocznym tunelu. Wzdłuż trasy wiją się lewady, w których pływają pstrągi górskie! W pewnym miejscu trasa rozdziela się na dwie – jedna prowadzi do wodospadu Risco, a druga do Lagoa das 25 Fontes, mała laguna, do której zza porośniętych pionowych ścian, wlewa się 25 źródeł wody. Niesamowicie malownicze miejsce. Po powrocie udajemy się jeszcze drogą przez płaskowyż i przełęcz Encumenada – panoramy są tak niesamowite, że co kilka kilometrów zatrzymujemy się i robimy zdjęcia (głębokie doliny, widok na oba wybrzeża) – do słynącej z upraw winogron i centrum wulkanicznego rolniczej wioski São Vincente, położonej na północnym wybrzeżu wyspy, a następnie już tunelem dostajemy się do Funchal i na lotnisko.

Ku mojego ogromnemu zdziwieniu, po oddaniu auta nie zostajemy wpuszczeni na lot do Lizbony. Okazało się, że wylot mamy dopiero jutro… Po chwilowym szoku, uspokojeniu nerwów, przyszedł czas na zmianę planów wycieczki. Nocleg na kontynencie anulowaliśmy, auto było wynajęte na dłużej, więc jeden dzień przepadł, szybko wynajęliśmy nowy nocleg i już autobusem dostaliśmy się z powrotem do Funchal. Dużym plusem było to, że ten jeden dzień dłużej na Maderze pozwolił na zwolnienie tempa, relaks i spokojne poznanie stolicy wyspy, którą wcześniej zwiedziliśmy „po łebkach”. Dzień spędziliśmy na wolnych spacerach po starym mieście, kosztowaniu lokalnych dań (m.in. grillowane sardynki) i wina madera (mocne i słodkie), drzemce i czytaniu książki w parku.

Mimo „incydentu” z biletem, Madera zrobiła na mnie naprawdę bardzo pozytywne wrażenie. Polecam to miejsce szczególnie osobom aktywnym i amatorom fotografii. Myślę, że nawet 7 dni tutaj nie pozwoliłoby na nudę. Jest wiele innych szlaków, na które zabrakło nam czasu, jak choćby PR 1 między najwyższymi szczytami Pico do Arieiro i Pico Ruivo (pod pierwszy bardzo blisko można podjechać autem i podejść, bardzo zmienna pogoda – kurtka przeciwdeszczowa obowiązkowo), Dolina Zakonnic (Curral da Serra) czy naturalne baseny w Porto Moniz. Co więcej wyjazd taki można połączyć z Azorami, drugim archipelagiem Portugalii na Oceanie Atlantyckim. Tutaj na turystów czekają gejzery, gorące źródła, wulkany i jeziora w kraterach (fotogeniczna kaldera).

 

 

30.04 Wybrzeże Algarve

Algarve to najsłynniejszy region turystyczny Portugalii. Leży na południowym wybrzeżu i rozciąga się przez ponad 150 km od Przylądka św. Wincentego do granicy z Hiszpanią. Od południa i zachodu oblewają go wody Atlantyku, a od północy chroni je przed wiatrem pasmo górskie. Algarve jest najbardziej wysuniętym na południe obszarem Starego Kontynentu, a co za tym idzie, jednym z najbardziej słonecznych. W zachodniej części linia brzegowa jest bardzo urozmaicona, a piaszczyste plaże przerywane są klifami i fantastycznymi formacjami skalnymi.

Mieliśmy tu zaplanowane dwa dni. Niestety w związku ze zmianą planów byliśmy zmuszeni do skrócenia pobytu na wybrzeżu do jednego dnia z kawałkiem. Mimo to zdecydowaliśmy się przyjechać i zobaczyć jedne z najpiękniejszych plaż świata, żółto-rdzawe, wapienne klify są typowe dla Agarve oraz choćby przez chwilę poczuć wakacyjny klimat:) Wcześnie rano po załatwieniu formalności z samochodem wyruszamy na południe. Na miejsce docieramy po ok. 3 godz. (płatne autostrady, opłaty naliczane automatycznie – rozliczenie przy zwrocie auta).

Odwiedzamy kolejno plaże (niewielkie odległości, lista plaż Algarve):

  • Praia da Marinha z charakterystycznymi łukami i grotami wydrążonymi w skale przez fale oceanu, wybrane w jednym z rankingów najpiękniejszą plażą świata
  • Praia de Benagil – niedaleko której znajduje się słynna jaskinia Algar de Benagil. Grota jest dostępna wyłącznie od strony oceanu, ale można wynająć motorówkę, by ją zwiedzić. Warto wcześniej pospacerować szlakami wzdłuż klifów. Przed zachodem słońca wykupiliśmy wycieczkę motorówką – wpływaliśmy do jaskiń, w tym słynnej i fotogenicznej groty Benagil Cave. Rejs łodzią kosztuje 20 EUR/os, trwa godzinę, w trakcie której odwiedza się ok. 20 grot, w tym wpływa się do większości, na koniec mała atrakcja – „szybki powrót”;) Bardzo fajne przeżycie i ciekawy punkt wycieczki – polecam!
  • Praia de Carvoeiro – nieduża, przepiękna plaża wcina się w spokojne miasteczko, a cudowna zatoczka jest chroniona przez klify. Tradycyjne domy na klifie i pełne wdzięku łodzie rybaków tworzą niepowtarzalną i klimatyczną scenerię.

Nocleg mieliśmy w portowym mieście Portimão, znanym z długiej plaży Praia da Rocha z czerwonymi piaskowymi klifami w tle i wydrążonymi w nich tunelami i łukami. Na zachód słońca jedziemy do Cabo de Sao Vicente (Przylądek św. Wincentego) z krótkim przystankiem w Sagres (świetne widoki na wybrzeże). To mityczny koniec świata, gdzie słońce topi się w oceanie. Piękny widok na bezkres ciemnogranatowego oceanu i latarnię morską na klifie. Mocno wieje.

Kolejnego dnia na wschód słońca wyruszamy do Lagos. To popularny kurort z licznymi klubami i pubami, urokliwą starówką i średniowieczną fortecą. W czasach kolonialnych statki wypływały stąd na podbój świata (pierwszy w Europie targ niewolników). Jednak naszym celem są wyrzeźbione przez ocean malownicze formacje skalne Ponta da Piedade. Tutejsze wysokie na 20 m pomarańczowe klify, jaskinie i groty oblewane przez lazurowe wody są jednymi z najbardziej widowiskowych w Algarve. Aby tu dotrzeć trzeba jechać zgodnie ze znakami na południe od miasta w kierunku cypla, na którego końcu stoi latarnia morska. W zatoczkach znajdują się urokliwe plaże, m.in. kameralna Praia dos Pinheiros i większa Praia Dona Ana.

Oczywiście w Algarve można spędzić całe wakacje, ale to nie w naszym stylu:) Jednak jakbyśmy mieli jeszcze kilka dni na pewno odwiedzilibyśmy znaną z białej starówki miejscowość Albufeira oraz stolicę regionu Faro i jej okolice. Mamy tu odmienne od zachodniej części wybrzeża krajobrazy – płaskie plaże z wydmami i małymi wysepkami. Warto odwiedzić Parque Natural da Ria Formosa z licznymi kanałami, wysepkami i bagnami przyciągającymi wiele gatunków zwierząt, zwłaszcza ptaków, miasto i plażę Tavir oraz wyspę Farol. A jeśli ktoś ma jeszcze więcej czasu lub preferuje aktywny wypoczynek zamiast wylegiwania na plaży polecam jeden z najpiękniejszych szlaków wędrownych w Europie – Rota Vincentina. Sieć Rota Vincentina tworzą trzy trasy, w tym dawny szlak pielgrzymów Historical Way liczący 230 km (12 odcinków), który można pokonać pieszo lub na rowerze górskim. Ciekawą alternatywą są Circular Routes, czyli 5 krótkich tras na pół dnia spaceru (od 3,5 do 13 km długości), które rozpoczynają się i kończą w tym samym miejscu. W pierwszej wersji planu myśleliśmy właśnie o 10 km pętli z Carrapeteira.

 

 

1.05 Okolice Lizbony

Wczesnym porankiem byliśmy jeszcze w Algarve, a już koło południa w Fatimie. To tutaj ukazała się dzieciom Matka Boska, przez co miejsce to jest jednym z najważniejszych centrów pielgrzymkowych chrześcijan, porównywalnym z Guadalupe, Lourdes czy Częstochową. Co roku sanktuarium z bazyliką Matki Boskiej Różańcowej odwiedzają miliony pielgrzymów z całego świata. Nie spędzamy tu dużo czasu, bo plan tego dnia jest bardzo napięty – chcemy odwiedzić główne zabytki średniowiecznej Portugalii.

Naszymi kolejnymi przystankami są słynące z gotyckiej architektury: dominikański klasztor Santa Maria da Vitória w Batalha i opactwo Cystersów z imponującym kościołem w Alcobaça (lista UNESCO) oraz otoczone XIV-wiecznymi murami obronnymi miasto Óbidos z pięknym zamkiem na wzgórzu. Tutaj zatrzymujemy się na dłuższy spacer po klimatycznych, wąskich uliczkach, między pomalowanymi na biało domami – to jakby podróż w czasie.

Ostatnim przystankiem jest Sintra. Miasto zwane jest portugalską Arkadią (ziemski raj), gdzie królowie Portugalii wypoczywali w swoich imponujących pałacach. Cały kompleks pałacowo-parkowy sprawia wrażenia jak z bajki. Odwiedzamy rezydencję Quinta da Regaleira ze słynną Studnia Inicjacji (Poço Iniciatico, blisko 30 m głębokości, miejsce symboliczne – służące ponoć do obrzędów masońskich, jest to główna atrakcja parku i mekka fotografów:)) oraz parkiem, gdzie spacerujemy labiryntami korytarzy, obok studni i sekretnych przejść (bilet wstępu 6 EUR). Dodatkowo podziwiamy Pałac Narodowy Sintra (charakteryzują go szpiczaste stożki – kominy), żółto-czerwony Pałac Pena na szczycie wzgórza (piękne panoramy i komnaty pałacowe) oraz Zamek Maurów. Nie mając auta do Sintry można dotrzeć pociągiem podmiejskim (Linha de Sintra) ze stacji Rossio w centrum Lizbony.

Mając więcej czasu warto odwiedzić wioskę rybacką Nazare ze wspaniałą panoramą wybrzeża z punktu widokowego Sitio i ponoś najwyższymi falami na świecie (polecam obejrzeć ten filmik), klasztor templariuszy w Tomar czy przylądek skalny Cabo da Roca – najbardziej na zachód wysunięty punkt Europy oraz panoramiczny przejazd wzdłuż wybrzeża, który do czasu odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba cieszył się opinią „końca świata”. Niestety nie zdążyliśmy już odwiedzić tych punktów, bo musieliśmy przed godz. 20 oddać auto do wypożyczalni w Lizbonie.

Wieczór spędzamy na rekonesansie stolicy, w szczególności dzielnicy Bairro Alto, w której koncentruje się nocne życie Lizbony. Z lotniska (gdzie oddaliśmy auto) dostajemy się tu metrem (stacja Restauradores). Po zjedzeniu pysznej kolacji z owoców morza poszliśmy na występ fado. To obowiązkowy punkt pobytu w Portugalii! Według Wikipedii „Fado to melancholijna pieśń, wykonywana przez jednego wokalistę przy akompaniamencie dwóch gitar. Nazywane jest czasami portugalskim bluesem. Jako gatunek muzyczny fado powstało w XIX wieku w biednych dzielnicach portowych miast Portugalii. Od 2011 jest wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.” Przy czym niekoniecznie trzeba iść na drogi koncert, wystarczy wejść do knajpy, gdzie odbywają się występy i zamówić coś do jedzenia lub picia (np. knajpa Tasca do Chico). Podczas występu zamykają drzwi i okna, gaszą światła. Naprawdę ciekawe doświadczenie!

 

 

2.03 Lizbona w 1 dzień

Lizbona jest nazywana „bramą do Atlantyku” i uznawana za jedno z najpiękniej położonych miast Europy. To druga, po Atenach, najstarsza stolica Europy. Jest znana ze wspaniałej architektury, budynków ozdobionych płytkami, a przede wszystkim żółtych tramwajów jeżdżących wąskimi i czasem stromymi uliczkami. Słoneczna pogoda jest tutaj niemal gwarantowana:) Do tego pyszna schłodzona, owocowa sangria oraz kawa z popularnym portugalskim deserem „pastéis de nata” (pyszne budyniowe babeczki) na kolejnych malowniczych punktach widokowych.

Top atrakcje Lizbony:

  • Punkty widokowe (Miradouro) – , m.in. Miradouro de Santa Luzia i Miradouro das Portas do Sol w dzielnicy Alfama oraz Miradouro de São Pedro de Alcântara w dzielnicy Bairro Alto, gdzie na szczyt wzgórza zawiezie nas wiekowa kolejka szynowa Elevador da Glória z placu Restauradores
  • Elevador de Santa Justa – zabytkowa winda o stalowej konstrukcji, która łączy dwa poziomy miasta: dzielnice Baixa i Chiado. Przejazd bardzo drogi 5,15 EUR/os!, poza tym duże kolejki – moim zdaniem nie warto, lepiej podziwiać i skorzystać ze schodów
  • Plac Rossio – od czasów średniowiecza jeden z głównych placów miasta, miejsce organizowania uroczystości, demonstracji, walk byków i egzekucji (w tym skazanych przez portugalską inkwizycję)
  • Rua Augusta – słynny deptak prowadzący przez Łuk Triumfalny do Praça do Comércio, dużego placu położonego nad rzeką Tag
  • Katedra Sé – wzniesiona w XII w. w stylu romańskim upamiętnia wyzwolenie miasta spod władzy Maurów
  • Przejazd tramwajem nr 28 – przejazd zabytkowym żółtym tramwajem wąskimi, stromymi uliczkami jest jedną z największych atrakcji Lizbony – niestety były bardzo zatłoczone, więc ten punkt odpuściliśmy
  • Zamek św. Jerzego (Castelo de Sao Jorge) z XII w. Wejście na mury obronne, skąd można podziwiać wspaniały widok na miasto, Tag i port. Bilet wstępu 8,50 EUR.
  • Dzielnica Alfama – spacer stromymi uliczkami mauretańskiej, najstarszej dzielnicy Lizbony, malowniczo położonej między zamkiem a rzeką Tag (Rio Tejo). Wąskie jak w medynie i kręte średniowieczne uliczki prowadzą do ślepych zaułków, wewnętrznych dziedzińców, kafejek i straganów, na balkonach których kwitną pelargonie. Alfama ma niezwykły urok małego miasteczka, niepowtarzalny nastrój sprzed wieków. Życie toczy się tu swoim rytmem.
  • Dzielnica Belem – dawna wioska rybacka, a obecnie nabrzeżna dzielnica pełna pomników portugalskiego złotego wieku. Znajduje się tutaj klasztor Hieronimitów (Mosteiro dos Jerónimos) ufundowany w dowód wdzięczności za odkrycie drogi do Indii przez Vasco da Gamę (z grobowcem odkrywcy, lista UNESCO), w charakterystycznym dla Portugalii stylu manuelskim. Kolejnymi atrakcjami są zbudowana na wodzie w XVI w. ufortyfikowana wieża Torre de Belém, która pełniła funkcję strażnicy portu (symbol miasta) oraz róża wiatrów i Pomnik Odkryć Geograficznych wzniesiony w pięćsetną rocznicę śmierci Henryka Żeglarza ku chwale najsłynniejszym portugalskim podróżnikom (Ferdynand Magellan, Vasco da Gama i Bartolomeu Diaz). Pod pomnikiem umieszczono mozaikę z mapą świata z zaznaczonymi trasami ich morskich podróży w poszukiwaniu Nowego Świata i nieznanych cywilizacji (m.in w 1497 r. Vasco da Gama wypłynął do Indii). W związku z tym, że Belem jest oddalona o ok. 6 km na zachód od Placu Handlowego (Praça do Comércio), najlepiej dostać się tu autobusem.
  • inne atrakcje, które odpuszczamy: największe w Europie oceanarium, tereny wystawowe Expo98, barokowy Kościół św. Wincentego za Murami (Igreja de São Vicente de Fora) i Panteon Narodowy.

Jeśli chodzi o komunikację publiczną w Lizbonie to z i na lotnisko dostajemy się metrem linią czerwoną (karta 0,9 EUR/os + 1,45 EUR/bilet, dzienny 6,15 EUR, nocą 0:30-6:30 autobus 208). Większość atrakcji w centrum jest blisko siebie, więc zwiedzaliśmy je pieszo i tylko do Belem dostaliśmy się autobusem.

Wieczorem czekał nas transfer z Lizbony do Porto. Pierwotnie planowaliśmy podróż pociągiem z dworca kolejowego Santa Apolonia do stacji Campanha w Porto, jednak bilety w interesujących nas godzinach były wykupione (trzeba kupować z dużym wyprzedzeniem). Wybraliśmy zatem autobus Rede Expressos, który dodatkowo okazał się tańszy i niewiele wolniejszy (19 vs 30 EUR i 4 godz. vs pociąg 3-3,5 godz., start na dworcu Sete Rios, koniec przy Jardim do Campo 24 de Agosto, bilety można kupić online lub na dworcu).

 

 

3.03 Porto w 1 dzień

Porto to jak sama nazwa wskazuje miasto portowe:) Jest ono urokliwie położone na kilku wzgórzach nad Oceanem Atlantyckim u ujścia rzeki Duoro. Miasto słynie z mostów, w szczególności dwukondygnacyjnego stalowego Ponte Dom Luís I z 1886 roku, projektu ucznia Gustawa Eiffla. Jest on znakiem rozpoznawczym miasta. Najlepiej prezentuje się od strony Vila Nova de Gaia, miasta po przeciwnej stronie rzeki Duoro wraz z panoramą historycznej dzielnicy Ribeira i barkami, którymi spławiano tradycyjnie wino z plantacji. Cechą charakterystyczną „północnej stolicy” Portugalii jest niepowtarzalna atmosfera, piękna i słoneczna pogoda oraz historyczne centrum z budynkami zdobionymi niebieskimi azulejos i pokrytymi czerwonymi dachówkami. Warto zgubić się w tutejszych wąskich uliczkach starówki wpisanej na listę UNESCO, zwolnić, a wieczór spędzić nad rzeką Duoro z kieliszkiem porto.

Top atrakcje Porto:

  • Torre Dos Clerigos – najwyższa wieża w mieście (75 m) na wzgórzu
  • Avenida Dos Aliados – reprezentacyjna ulica z ratuszem i pomnikiem króla Piotra IV
  • dworzec Sao Bento ozdobiony 15 tys. płytek azulejos, które przedstawiają ważne sceny z historii Portugalii
  • kościół św. Franciszka (Igreja de São Francisco) – zabytkowy kościół z XIV w.
  • kościół Świętego Ildefonsa (oraz podobny Igreja do Carmo), od zewnątrz pokryty ponad jedenastoma tysiącami tradycyjnie pomalowanych niebieskich płytek azulejos, które stały się integralną częścią architektury portugalskiej
  • ulica handlowa Santa Catarina
  • kaplica św. Katarzyny, wyłożona płytkami azulezos
  • Livraria Lello & Irmão – jedna z najpiękniejszych zabytkowych księgarń świata, która posłużyła za wzór do tej z Harry Pottera
  • Casa do Infante – dom rodzinny Henryka Żeglarza
  • Praça da Liberdade – główny plac miasta
  • Ribeira – spacer malowniczymi uliczkami nadbrzeżnej dzielnicy wpisanej na listę UNESCO z mnóstwem urokliwych kamieniczek, przyciągających uwagę fasadami udekorowanymi płytkami azulejos. Małe kawiarnie, kameralne restauracje usytuowane w labiryncie uliczek nadają temu miejscu niezwykły klimat. Od Praça da Ribeira spacer przy brzegu rzeki do mostu Ponte Dom Luís I
  • inne atrakcje: Palácio da Bolsa
  • wizyta w bodedze, gdzie poznamy proces produkcji wina porto, mocnego i aromatycznego trunku, z którego słynie miasto – czas na degustację
  • rejs po rzece Duoro – rejs, podczas którego będziemy podziwiać konstrukcję 6 mostów łączących brzegi Porto oraz panoramę miasta z wody. Koszt 50 minutowego „rejsu 6 mostów” to 15 EUR.
  • Vila Nova de Gaia – miasto po przeciwnej stronie rzeki Duoro, należące do aglomeracji Porto, znane jako „stolica” wytwórców trunku porto. Spacer wzdłuż rzeki, gdzie przycumowane są tradycyjne łódki rabelos (barki, którymi spławiano tradycyjnie wino z plantacji). My wybraliśmy się na degustację wina do dwóch winiarni: bezpłatnej Royal Oporto oraz chyba najpopularniejszej Cálem z charakterystycznymi dużymi beczkami wina (bilet wstępu 6 EUR). Oprócz samej degustacji wina dowiemy się dużo nt. procesu wytwarzania wina porto, obejrzymy maszyny i beczki w piwnicy, a na koniec będziemy mogli nabyć butelkę wina, które próbowaliśmy.

Jeśli chodzi o komunikację publiczną w Porto to z i na lotnisko dostajemy się metrem linią fioletową – stacja Bolháo (karta 0,6 EUR/os + 1,95 EUR/bilet, uwaga przed wejściem do metra i przy każdej przesiadce trzeba ponownie skasować bilet!, nocą 0:00-5:00 autobus 3M). Wszystkie atrakcje można spokojnie obejść spacerując.

Mając więcej czasu warto wybrać się jedną z najpiękniejszych tras samochodowych na świecie przez winnice Portugalii. Droga nr N-222 z Vila Nova de Gaia do Almendry ma 180 km długości i obfituje w piękne krajobrazy. Region winiarski w Dolinie Douro jest wpisany na UNESCO.

 

 

Wieczorem wylatujemy z Porto do Berlina, skąd przejazdem BlaBlaCar dostajemy się do Wrocławia grubo po północy. Niby tylko tydzień, ale majówka okazała się bardzo intensywna i napakowana wrażeniami:)

 

Pełna fotorelacja z wycieczki „Portugalia i Madera – majówka 2017” – tutaj

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Brak komentarzy

Dodaj komentarz