Europa

Turcja last minute

22 maja 2014
Kapadocja panorama miasto Uchisar Turcja

Korzystając z okazji wypoczynkowej jaką niósł za sobą tegoroczny długi weekend majowy (3 dni urlopu = 9 dni wolnego) postanowiliśmy skorzystać z oferty last minute do Turcji, gdzie rozpoczyna się w tym czasie sezon. Maj i wrzesień to najlepsze okresy na zwiedzanie Turcji, gdyż w środku lata temperatura przekracza tutaj 40-45 st. C. Od dawna chciałem zobaczyć ten pełen kontrastów kraj. I nie zawiodłem się w żadnej mierze. Z jednej strony miejscami zaskakująco nowoczesny, z drugiej wierny tradycji. Widać tu wpływy europejskie i arabskie. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – spragnieni słońca i kąpieli w morzu, zainteresowani historią i zabytkami kultury antycznej i islamskiej, przyrodą czy też aktywnym spędzaniem czasu.

Nasz hotel znajdował się w miejscowości Konakli, ok. 10 km od miasta Alanya, słynącego z średniowiecznej twierdzy z Czerwoną Wieżą na wzgórzu i piaszczystych plaż. Natomiast lotnisko znajduje się w stolicy regionu Riwiery Tureckiej, czyli Antalyi (ok. 2 godz. drogi od Konakli) założonej przez króla Pergamonu. Dawniej, ponad 30 lat temu, były to niewielkie wioski rybackie czy miasteczka portowe. Teraz to duże, dynamicznie rozwijające się miasta. W centrum Konakli znajduje się bazar, tanie sklepy, a także meczet, do którego można bez problemu wejść (bez butów, dłuższe ubranie – m.in. zakryte ramiona i chusta na głowę dla kobiet). Do plaży dochodziło się przejściem pod drogą. Krótko mówiąc ta obok naszego hotelu była brzydka, żwirkowo-kamienna (choć są też piaszczyste) i na pewno nie należała do najczystszych. Jednak sam widok na wybrzeże otoczone wzgórzami był bardzo ładny i klimatyczny. Woda w morzu była nieco cieplejsza niż w lecie w Bałtyku :), a jeśli chodzi o temperaturę powietrza, to w dzień było ciepło, czasami nawet gorąco (ponad 25 st. C), a rano, wieczorami i w nocy chłodno (zatem warto zabrać też coś cieplejszego). Turcja to ponoć gwarantowana pogoda, jednak warto wcześniej sprawdzić prognozy.

 

Konakli centrum

 

Od obywateli Polski do wjazdu i pobytu na terenie Turcji wymagane są wizy. Jej zakupu dokonuje się w najprostszy sposób przez stronę internetową www.evisa.gov.tr (serwis w jęz. angielskim). E-wiza kosztuje 20 USD, a opłata pobierana jest za pomocą karty kredytowej. Innym sposobem jest uzyskanie wizy w ambasadzie Turcji lub za pomocą biura podróży, co jest trochę droższe, bądź też zakup wizy na lotnisku (wtedy jednak koszt to 35 USD, choć z tego sposobu chcą całkowicie zrezygnować). Potrzebny jest też paszport ważny minimum 6 miesięcy.

Na bazarach oczywiście trzeba się targować, przy czym nie wolno tego robić przy innych klientach (zawsze na osobności!). Najlepiej od razu zaproponować cenę 30-40% wartości, aby w konsekwencji stanąć na 50-60% ceny wyjściowej. Warto też sprawdzić wcześniej ceny w kilku miejscach. Jeśli chodzi o ceny to generalnie jest taniej niż w Polsce, z małymi wyjątkami, np. mają droższe paliwo. Co prawda można płacić zarówno w euro i dolarach, jednak jeśli chodzi o drobne wydatki na miejscu dobrze od razu wymienić na liry tureckie (1 EUR ~3 liry, a 1 USD ~ 2 liry), aby nie paść ofiarą niekorzystnego przelicznika. Na miejscu warto spróbować narodowego alkoholu, wódki anyżówki, tzw. raki (po zmieszaniu z wodą mętnieje) oraz narodowej potrawy – kebaba z baraniny, smakującego trochę inaczej niż ten serwowany w budkach na rogu większości dużych miast. Kuchnia jest bogata w warzywa i przyprawy, łączy w sobie tradycje kuchni greckiej i orientalnej. Najlepiej próbować wszystkiego osobno i delektować się smakiem. Koniecznie trzeba spróbować tureckich słodyczy. Z innych rzeczy, które mnie tutaj „uderzyły” była masa rosyjskich turystów i gościnność Turków (cecha muzułmanów).

 

Wycieczki fakultatywne w Turcji

Nie ukrywam, że najbardziej marzyła mi się wyprawa do Stambułu. Starożytne miasto znajdujące się nad cieśniną Bosfor łączącą Morze Marmara z Morzem Czarnym, leżące na dwóch kontynentach – między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą (dawną Anatolią). To dawny Konstantynopol zdobyty przez cesarza rzymskiego Konstantyna Wielkiego, a później przez sułtanów osmańskich. Słyszałem o nim liczne opowieści, ponoć zachwyca. Posiada bogatą historię, łączy kulturę Wschodu i Zachodu. Niestety z wybrzeża było tam za daleko. Możliwe były tylko drogie wycieczki samolotowe (ponad 200 EUR za osobę). Poza tym słyszałem, iż najlepiej do Stambułu wybrać się będąc na wakacjach w Bułgarii, skąd jeżdżą wycieczki. Taki jest zatem plan na jedne z przyszłych wakacji.

Wracając jednak do naszej wycieczki, pomimo planów plażingu :), czyli wylegiwania się na słońcu i kąpieli w morzu, skończyło się – jak zwykle – bardzo aktywnie. Jedynie pierwszy i ostatni dzień poświęciliśmy na wypoczynek i korzystanie z oferty all inclusive w hotelu. Pozostałe 5 dni spędziliśmy na zwiedzaniu, choć nie tylko.

Drugiego dnia za namową rezydentki z biura Neckermann, z którym lecieliśmy, wybraliśmy się na wycieczkę do miasta Antalya. Nie bardzo lubujemy się w takich układanych pod turystów wyprawach, jednak tutaj oprócz zwiedzania miasta (meczety i minarety, bazar, port, mury obronne z bramą Hadriana i wieżą zegarową) widzieliśmy wodospad Karpuzkaldiran (Düden Dolny), gdzie górska woda z wysokości ok. 40 m spadała ze skalistych klifów wybrzeża i mieszała się ze słoną wodą morską. Dowiedzieliśmy się też sporo o Turcji, jej historii oraz zwyczajach. Do tego w cenie był zabieg w tradycyjnej łaźni tureckiej „hamam” (sauna ciepła i parowa, pilling i mycie ciała, relaksujący masaż – ponoć po zabiegu człowiek młodnieje o 10 lat :)) oraz braliśmy udział w nocy tureckiej, z lokalnymi potrawami oraz pokazem tańca brzucha. To nas przekonało. Koszt to 49 euro/osobę, podczas gdy sam hamam czy noc turecka potrafią kosztować po 25-29 euro. Niestety nie obyło się również bez sklepów – odwiedziliśmy sklep ze skórami i jubilerski, gdzie próbowano nam wcisnąć w „atrakcyjnych” cenach bardzo drogie przedmioty. Jedne z ciekawostek jakie usłyszeliśmy:

  • pierwszy prezydent Turcji Mustafa Kemal wprowadził wiele reform w kraju, kierując go w stronę kultury zachodniej (europeizacja) z państwa religijnego (po obaleniu sułtanatu i zakończeniu epoki imperium osmańskiego), m.in. zmienił alfabet i prawo, zreformował szkolnictwo, przeniósł stolicę do centralnej Ankary ze Stambułu, a ludzie otrzymali nazwiska – dla niego zostało wybrane nazwisko Atatürk, czyli „ojciec wszystkich Turków” (w każdym mieście znajdują się jego pomniki i nazwane po nim ulice),
  • ponad 99% populacji to muzułmanie, 5 razy dziennie muezzini śpiewnie nawołują do modlitwy, co dodatkowo, obok ozdobionych meczetów wraz ze strzelistymi minaretami nadaje Tureckim miejscowościom orientalnego charakteru,
  • najwyższy szczyt Turcji, czyli góra Ararat, traktowana jest jako miejsce cumowania Arki Noego po potopie,
  • zamiast znaku Stop, takiego samego niemal na całym świecie, tutaj jest znak z napisem „Dur” 🙂

 

Turcja Antalya

 

Wszystkie pozostałe wycieczki zakupiliśmy już w lokalnej agencji turystycznej. Były średnio 2-2,5 razy tańsze niż w biurze podróży! Wystarczy przejść się przez miejscowość i wypytać w kilku lokalnych agencjach o ceny i zawartość wycieczek. Potrzeba do tego jedynie podstawowej znajomości języka angielskiego i trochę zaufania. Program tych wycieczek jest identyczny, a z racji tego, że Turcja to oblegany przez Polaków kierunek (zwłaszcza po zamieszkach w Egipcie), większość z nich ma nawet polskiego przewodnika. Można też poszukać wcześniej w Internecie, jest bowiem kilka polskich firm, które oferują tanie wycieczki na miejscu, np. Wujek i Mariolka czy Alanyaonline. My zdecydowaliśmy się na trzy – Pamukkale (35 EUR), Rafting (20 EUR) i Kapadocję (45 EUR).

 

 

Trzeciego dnia wybieramy się do Hierapolis, by zobaczyć cud natury – wapienne tarasy Pamukkale („Bawełniany zamek”). Wyjazd z hotelu był już o 4 rano, bo przed nami blisko 400 km i ok. 8 godzin drogi od Alanyi. Trzeba się bowiem przedostać przez wysokie na ponad 3000 m góry Taurus, oddzielające wybrzeże od środkowej części lądu. Przed dotarciem na miejsce zatrzymujemy się w fabryce kamienia onyksu oraz w ciepłych źródłach Karahyit, gdzie znajdują się kolorowe wodospady i można zażyć błotnej kąpieli w basenie. Po dojeździe do celu podróży muszę przyznać, że byłem pod bardzo dużym wrażeniem. Zwłaszcza ze względu na rozmiary tego fascynującego pomnika natury – blisko 4 km2. Te śnieżnobiałe tarasy powstały z trwającego tysiące lat procesu wydzielania wapnia z podziemnych wód termalnych (temp. powyżej 35 st. C). Jak ta ciepła wysoko zmineralizowana woda spływa w dół doliny minerały wytrącają się z niej, a wapń osadza się na podłożu (podobnie jak twarda woda, czyli bogata w wapń, powoduje że kamień osadza się w czajnikach). Utworzyły się także baseniki z błękitną wodą, dzięki czemu powstał niezwykły kaskadowy wodospad, a także białe ściany ze stalaktytami i naciekami. Woda jest bardzo bogata w minerały i ma uzdrawiające właściwości, zwłaszcza na schorzenia skóry. Stąd też Rzymianie zbudowali tu uzdrowisko przy źródle termalnym, a z osady po pewnym czasie powstało miasto Hierapolis. Po trzęsieniach ziemi jakie nawiedziły te okolice, zostały z niego tylko ruiny, w tym imponujące pozostałości amfiteatru czy świątyni Apolla. Ponad 30 lat temu powstawały tu hotele, które zabierały leczniczą wodę ze źródła dla swoich klientów przez co niszczyły kaskady – po objęciu ochroną przez tureckie Ministerstwo Turystyki i UNESCO wyburzono hotele, a wodę skierowano do uszkodzonego koryta, aby odbudowała jego dawne piękno. Krajobraz nadal wymaga jednak dopracowania. Dla turystów otwarta jest tylko jedna mała część ze sztucznie utworzonymi zbiornikami (niestety nie ta widniejąca na reklamach wycieczki), a do zwiedzania trzeba zdejmować buty. Do dzisiaj pozostało tylko jedno kąpielisko – basen Kleopatry (koszt kąpieli 15 EUR), gdzie w ciepłej, bogatej w minerały wodzie zanurzone są fragmenty kolumn antycznego rzymskiego uzdrowiska. W pobliżu znajduje się też cmentarzysko Nekropolis, gdzie pochowano chorych, którzy do końca swoich dni liczyli na lecznicze właściwości tutejszych źródeł.

 

 

Czwartego dnia zamiast odpoczynku wybieramy się na rafting. Spływ rwącą górską rzeką w malowniczym Kanionie Köprülü (chroniony Park Narodowy) w górach Taurus to naprawdę świetna adrenalina i zarazem możliwość podziwiania dziewiczych scenerii. Generalnie było bezpiecznie, fragmentami musieliśmy nawet wiosłować, aby płynąć szybciej. Jednak na kaskadach i małych „wodospadach” nie brakowało emocjonujących momentów 🙂 Trasa obejmowała dwa 7 km odcinki, z przerwą na obiad. Do miejsca startu spływu zostaliśmy przewiezieni, a ostatni odcinek doszliśmy pieszo, mijając piękny kamienny most i spacerując klimatycznym lasem piniowym. Płynęliśmy 8 osobowym pontonem z przewodnikiem. W cenie mieliśmy kaski ochronne, kurtki wodoodporne i kamizelki ratunkowe, jednak za pianki i buty ochronne trzeba było dodatkowo zapłacić (po 3 EUR, niektóre agencje dają to jednak w cenie wycieczki). Warto wyposażyć się zwłaszcza w pianki, bo woda jest nie tylko wartka i krystalicznie czysta, ale również bardzo zimna.

 

 

Na następne dwa dni wybieramy się do Kapadocji, bajkowej krainy w środkowej Turcji. Aby tam dotrzeć również musimy wstać o 4 rano i jedziemy blisko 500 km, czyli dla porównania z Wrocławia nad polskie morze(Turcja jest 2,5 razy większa od Polski). Alternatywą była ponownie droga wycieczka samolotowa – blisko 200 EUR za osobę. Jednak i w tym wypadku warto było spędzić wiele godzin w busie i podziwiać widoki. Naszym głównym celem był Park Narodowy Göreme („muzeum na otwartym powietrzu”), wpisany na listę UNESCO, a tu m.in. dostępna dla zwiedzających twierdza Uçhisar, gdzie kilka tysięcy lat temu ludzie żyli w wyżłobionych grotach oraz miasto Ürgüp. Można tu zobaczyć:

  • piękny księżycowy krajobraz charakterystycznych form tufowych (tuf to miękka porowata skała wulkaniczna) – niewiarygodny cud natury i niezapomniane widoki,
  • podziemne wielopoziomowe miasta wydrążone przez ludzi (m.in. Kaymakli i Derinkuyu, największe na świecie mają 8 pięter w dół!, służyły za schronienie przed najeźdźcami; posiadają system tuneli z toaletami, magazynami na żywność i zbiornikami na wodę, pomieszczeniami mieszkalnymi, kościołami i cmentarzami, całość opleciona jest kanałami wentylacyjnymi; z powierzchni były ledwo widoczne a po zamknięciu wejścia niemal niedostępne; część jest nadal użytkowana, np. jako składy kapadockich win czy pensjonaty; my byliśmy w Saratli),
  • kilkaset wykutych w skałach świątyń – znajdują się tu kościoły i kaplice, w których pierwsi chrześcijanie ukrywali się przed prześladowaniami najpierw Rzymian, a później muzułmanów; niczym nie ustępują one tym na zewnątrz – mają freski, łuki, sklepienia, malowidła; niestety spora część z nich została zniszczona przez muzułmańskich fanatyków, dla których obrazy ukazujące świętych to świętokradztwo. Można tu znaleźć nawet gołębniki – to jedyne takie miejsce na świecie.

 

 

Swój słynny pocztówkowy charakter Kapadocja zawdzięcza erupcjom wulkanicznym, po których sprawę w swoje ręce wzięła natura. Śnieg, deszcze i wiatry wyżłobiły w skałach niepowtarzalne, nieregularne formy skalne – olbrzymie stożki, grzyby i piramidy czy labirynty dolin. Widoki z punktów panoramicznych robią ogromne wrażenie, a zatrzymywaliśmy się w naprawdę wielu miejscach. Nic dziwnego, że widnieją na większości widokówek z Turcji, zwłaszcza z balonami w tle. Apropos lotu balonem, to iście „ekskluzywna” usługa – ok. godzinny lot o wschodzie słońca w towarzystwie dziesiątek innych balonów (ponoć widoki z lotu nad tą niezwykłą krainą są bezcenne i pozostają w pamięci na całe życie), to wydatek ok. 120 EUR za osobę. Dla nas była to cena zaporowa… Nie zdecydowaliśmy się na tę nonszalancję, będąc w pełni usatysfakcjonowanym tym co widzieliśmy. W drodze powrotnej można zobaczyć karawansejar Sultanhan (miejsce postoju karawan) oraz muzeum Mevlany w Konyi (klasztor tańczących derwiszów, czyli ortodoksyjnych muzułmanów, których wyróżnia wirujący taniec modlitewny i charakterystyczny strój).

Po powrocie wybrałem się jeszcze na mini-wycieczkę do pobliskiej Alanyi, chciałem zobaczyć to miejsce, a po długiej jeździe autokarem miałem ochotę pobiegać. Znajduje się tu naprawdę ładna, długa i piaszczysta plaża (Kleopatry), promenada, twierdza z czerwoną wieżą i piękną panoramą ze wzgórza Kale, a na zboczach wzgórz wiele jaskiń. Z drugiej strony duże miasto z tysiącami sklepów. Dotarłem tu busem, tzw. dolmuszem (3 liry z Konakli), którego łapie się po prostu machając ręką przy drodze.

 

Turcja Alanya

 

To jednak nie wszystko co oferuje Turcja. Nie sposób w kilku słowach wymienić choćby większości atrakcji jakie czekają tu na turystów. Z miejsc, które warto odwiedzić na Riwierze Tureckiej należy wymienić Olympos oraz Side z amfiteatrem i ruinami świątyni Apolla, które znajduje się pomiędzy miejscowościami Antalya i Alanya. Innym lubianym przez turystów regionem jest wybrzeże Morza Egejskiego, a w okolicy: Troja z drewnianą repliką konia trojańskiego (znana z „Iliady” Homera), starożytny Efez ze świątynią Artemidy (jeden z 7 cudów świata pamiętający wojny perskie) oraz Pergamon z akropolem. Natomiast jeśli chodzi o aktywne formy wypoczynku to oprócz wcześniej wymienionych warto zainteresować się wycieczkami górskimi, lotami paralotnią, nurkowaniem, jeep safari czy rejsami statkiem.

Dla bardziej odważnych osób, które planują zwiedzić Turcję prawdziwą, naturalną, a nie tą stworzoną dla turystów w hotelach, polecam samodzielne zorganizowanie sobie wyjazdu. Wycieczka na własną rękę będzie wtedy również tańsza, nie trzeba bowiem płacić za hotel z wyżywieniem, z którego się nie korzysta podczas wyjazdów. Loty czarterowe można nabyć chociażby od biur podróży (nawet 400 zł w dwie strony w maju do Antalyi, np. TUI). Hotele na miejscu również nie są drogie, a wypożyczenie auta to koszt ok. 30 EUR za dzień. Na miejscu można też korzystać z usług lokalnych agencji turystycznych lub przewoźników (np. chcąc dotrzeć do Pamukkale należy dostać się najpierw do miejscowości Denizli, a dopiero stamtąd do Hierapolis).

 

Turcja Konakli zachód słońca nad morzem

 

Relacja wideo z wycieczki „Turcja last minute”

 

Fotorelacja z całej wycieczki „Turcja last minute” – LINK

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1 komentarz

  • Reply Łukasz Porębski 23 maja 2014 at 14:48

    W razie szczegółowych pytań zapraszam do dyskusji, postaram się pomóc 🙂

  • Dodaj komentarz