Sport

Windsurfing w Zatoce Puckiej

6 lutego 2014
Windsurtferzy i kitesurferzy Zatoka Pucka

Z kilku pomysłów na pracowniczy wyjazd motywacyjny demokratyczny wybór padł na windsurfing w Zatoce Puckiej. W połowie sierpnia pojechaliśmy zatem kilkunastoosobową grupą na 3-dniowy wyjazd. Było to weekendowe szkolenie z instruktorem w jednym z wielu ośrodków windsurfingowych zlokalizowanych przy drodze pomiędzy Władysławowem i Helem. Wcześniej nie byłem świadomy jak ciekawe może być to doświadczenie, ba nawet nie usłyszałem za wiele o tym.

 

Kemping windsurfingowy nad Zatoką Pucką

Windsurfing w Zatoce Puckiej

Półwysep Helski (Mierzeja Helska) to ponad 30 km piaszczystego wału, którego obszerny fragment ma szerokość wahającą się od 150 do maksymalnie 300 m. Jest tak cienki, że momentami jadąc drogą po jednej stronie widać windsurferów i kitesurferów pływających w zatoce, a po drugiej wydmy i fale Morza Bałtyckiego. Ciekawostką jest to, że przejeżdża tędy pociąg na linii Gdynia – Hel. Jest to też miejsce oblegane w lecie przez turystów, z głównymi ośrodkami w Chałupach, Jastarnii czy Juracie (dawne osady rybackie).

 

 

Zamknięta od morza Zatoka Pucka jest miejscem specyficznym. Nazywana jest „polską mekką windsurfingu”, ze względu na idealne dla tego sportu warunki – dosyć silny wiatr (wchodząc do wody trzeba mieć założoną czapkę), niewielkie lub brak fal i głębokość wody średnio od kolan po biodra, nawet do kilkudziesięciu metrów od brzegu. Kilka kilometrów za Władysławowem w kierunku Helu znajduje się wiele baz szkół windsurfingu prowadzących specjalne kursy, dzięki którym każdy chętny pozna podstawy tej dyscypliny sportowej lub rozwinie swoje umiejętności. Naprawdę świetne wrażenie robi widok setek ludzi z deskami z żaglem lub latawcami. Inne topowe miejsca dla windsurferów to już zagranica – włoskie jezioro Garda, grecka wyspa Rodos czy hiszpańska Fuerteventura (Wyspy Kanaryjskie).

 

Szkoła windsurfingu

Kto być pomyślał, że spróbuję tego sportu 🙂 Jednak co to dla osoby lubiącej nowe przygody, otwartej na świat oraz lubiącej sport i wodę. Tym bardziej że słyszałem, iż już po jednym dniu szkolenia nawet „oporni” deskarze posiądą umiejętności samodzielnego pływania i zawracania. Szkolenie rozpoczęło się od kompletnych podstaw. Każda lekcja zaczynała się od wprowadzenia teoretycznego i prezentacji instruktora. Na początku ćwiczyliśmy równowagę bez żagla, później dochodziły poszczególne elementy, a na czwartych ostatnich zajęciach zorganizowaliśmy już „regaty” (zawody z zawracaniem za bojami, gdzie wygrywa najszybszy). Walcząc z wiatrem można naprawdę zapomnieć o problemach dnia codziennego, ale i poobcować z naturą zamiast w miejskim gwarze. Owszem nie był to poziom nawet amatorski, ale zabawa przednia, no i kolejne cenne doświadczenie. Lekcje były bowiem dobrze dostosowane do naszego tempa i efektów uczenia się. W Internecie można znaleźć wiele serwisów, na których można wcześniej zaznajomić się z podstawami techniki, np. filmiki instruktażowe na www.windsurfing.pl

 

 

Pomimo tego, że w odróżnieniu od Bałtyku była tutaj cieplejsza woda (w końcu to zatoka) i tak warto wypożyczyć piankę, która chroni przed zimnem oraz czapkę. Do tego wskazane jest posiadanie specjalnych butów do wody (o antypoślizgowej podeszwie) lub choćby tenisówek, dzięki którym stopa nie będzie się ześlizgiwała na desce, dodatkowo przydadzą się kąpielówki, ręcznik oraz ewentualnie krem do opalania.

Koszt relatywnie nieduży – ok. 300 zł od osoby za 4×2 godz. szkolenia (przy czym znaczenie ma liczba godzin i skład grupy, oczywiście im więcej osób tym cena jednostkowa niższa), w cenie dostaliśmy sprzęt dopasowany do warunków pogodowych i osób szkolących się (pianki, deski z żaglem). Fajną rzeczą było to, że po zakończeniu zajęć mogliśmy jeszcze korzystać ze sprzętu bezpłatnie, a na koniec przewieźli nas na bananie 🙂

 

Jazda na bananie

W kempingach można spać w namiocie lub domku – dobrze się wcześniej skontaktować telefonicznie lub online. Ośrodki windsurfingu oferują również możliwość wypożyczenia sprzętu bez kursu (zestaw do windsurfingu – ok. 30 zł za godzinę i 120 zł za dzień, wypożyczenie na kilka dni jest oczywiście bardziej atrakcyjne cenowo, a sama pianka to koszt ok. 5 zł/godz. i 20 zł/dzień), a także krótkie lekcje windsurfingowe z instruktorem, np. 40 zł/godz. dla 1 osoby, 60 zł/godz. dla 2 osób itd. Wyjeżdżając samemu warto sprawdzić prognozę pogody, niewskazany jest zbyt silnie wiejący wiatr, ale warunki bezwietrzne mogą zaś popsuć zabawę.

My nocowaliśmy w Chłapowie niedaleko kempingu, gdzie znajdowała się szkoła windsurfingu, tj. przy drodze za Władysławowem, tuż przed miejscowością Chałupy. Wyjazd możemy uznać za udany tym bardziej, że oprócz nauki windsurfingu, był też czas na wycieczkę po półwyspie helskim i wędzoną rybę na końcu cypelka w miejscowości Hel, ale i na imprezę przy ognisku nad morzem:)

 

Meduzy

 

Podstawy windsurfingu

Dla niewtajemniczonych przygotowałem kilka podstawowych informacji – windsurfing jest uprawiany przy użyciu wypornej deski i elastycznie przymocowanego do niej pędnika żaglowego. Przednia część deski to dziób, tylna to rufa, a pod rufą wystaje statecznik (tzw. fin), który pomaga w ustabilizowaniu kierunku żaglowania (dla początkujących jest jeszcze dodatkowy element – miecz). Natomiast pędnik składa się z masztu, bomu (pozioma belka nadająca kształt żaglowi i służąca do manewrowania) oraz żagla o różnej powierzchni (dobieranego w zależności od siły wiatru oraz umiejętności i postury osoby).

Pierwsze kroki warto oczywiście zacząć z instruktorem. Na dużym poziomie ogólności zaczynamy od zamocowania przy brzegu w desce stopy masztu, po czym zaciągamy sprzęt do wody. Ustawiamy deskę prostopadle do kierunku wiatru, a maszt zgodnie z jego kierunkiem. Następnie próbujemy stanąć na desce plecami do wiatru, a jeśli jest głębiej to najpierw na kolana. Stopy są ustawione obok masztu. Dalej za pomocą linki (zwanej fałem startowym) wyciągamy leżący pędnik z wody (powoli podnosząc się jeśli zaczynaliśmy z pozycji klęczącej), który cały czas jest w poprzek deski. Na początku może to się wydawać trudne, trzeba potrafić utrzymać równowagę, jednak po wielu próbach w końcu dochodzi się do wprawy. W dalszej kolejności łapiemy maszt, przybliżamy się do niego i prostujemy. Teraz kolejny trudny moment – należy złapać obiema rękami część bomu bliżej rufy i przesunąć stopy za maszt po stronie rufy. Następnie rozstawiając szerzej dłonie przyciągamy do siebie bom, przez co żagiel się obraca i zaczyna się walka z wiatrem 🙂 Jeżeli wiatr jest za słaby należy przyciągnąć do siebie żagiel, a jak za silny po prostu puścić bom tylną ręką (tą od strony rufy). Ułożenie ciała zależy od kierunki i siły wiatru oraz manewru jaki chcemy wykonać, ale od tego momentu powinniśmy już móc przepłynąć pierwszy odcinek. Do sterowania służą dwie techniki: odpadanie od wiatru (pochylanie pędnika w kierunku dziobu, skręt w kierunku dokąd wieje wiatr, na zawietrzną) i ostrzenie (pochylanie pędnika w kierunku rufy, skręt w kierunku skąd wieje wiatr, czyli w stronę nawietrzną). Dosyć trudne są zwroty na wiatr (sztag) i z wiatrem (rufa), w których generalnie chodzi o to aby obrócić deskę korzystając z żagla a następnie obejść maszt.

Skomplikowane?:) Na początku ćwiczenia wymagają dużej dyscypliny i zaparcia, ale po opanowaniu umiejętności żeglowania i sterowania deską windsurfing daje naprawdę wiele satysfakcji. Może dawać również adrenalinę, kiedy osiąga się już pewien poziom i np. pływa się w silniejszym wietrze, w ślizgu z trapezem 🙂 W końcu jest to jedna z dyscyplin olimpijskich.

 

Update! Na początku marca 2014 r. odwiedziliśmy nasze polskie morze w końcówce zimy, a udając się na trening wbiegliśmy w lód w tej samej zatoce, w której już od początku maja pojawią się windsurferzy:)

 

Lód w Zatoce Puckiej

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Brak komentarzy

Dodaj komentarz