Sport

Zjazdówki w Harrachovie i biegówki w Horni Misecky

17 lutego 2014
Widok na Szpindlerowy Młyn

Niestety w tym roku zima nie sprzyja białemu szaleństwu. Większość zarówno polskich, jak i czeskich ośrodków narciarskich przeżywa trudne chwile. Nie pomaga nawet korzystanie ze sztucznego naśnieżania, spora część wyciągów i tak nie działa. Na szczęście nieco lepsze warunki pogodowe panują tuż za naszą południową granicą. Co więcej narciarze mają tu do dyspozycji lepszą infrastrukturę – więcej stoków i wyciągów, a ceny są na zbliżonym poziomie. Zdecydowaliśmy się zatem, że podczas weekendowego wyjazdu ze znajomymi, nie będziemy zjeżdżać z trasy „Puchatek” w Szklarskiej Porębie (pozostałe trasy były zamknięte, co oznaczało ogromne kolejki do wyciągu, a na dodatek cena karnetu była taka jakby wszystko było otwarte – po prostu skandal!) ani krążyć wokół Polany w Jakuszycach (jedynie na krótkiej trasie Pucharu Świata było trochę śniegu), tylko wybierzemy się właśnie do Czech. Wybór padł na położony tuż za granicą Harrachov na narty zjazdowe i znajdujące między popularnymi narciarskimi miejscowościami Rokytnice i Szpindlerowy Młyn – Horni Misečky na narty biegowe.

 

Zjazdówki w Harrachovie

W Harrachovie również nie były otwarte wszystkie cztery nartostrady, jednak dzięki sztucznemu naśnieżaniu możliwa była jazda dwoma trasami: czerwoną (Červená II) i niebieską (Modrá). Do tego miały one otwarte dwa osobne wyciągi krzesełkowe, co zapewniło bardzo dobrą przepustowość – niewielkie lub brak kolejek. Trasa czerwona jest dla średniozaawansowanych narciarzy i ma długość ponad 1,8 km. Znajduje się obok mamuciej skoczni narciarskiej i jest bardzo szeroka. Na dolnej części tej trasy możliwa jest wieczorowa jazda na nartach przy sztucznym oświetleniu w godz. 17:00-20:00 – super doświadczenie! Jest to część o łagodnym nachyleniu, czyli idealna dla początkujących narciarzy, a prowadzi do niej osobny krótki wyciąg orczykowy. Natomiast trasa niebieska jest najdłuższą (ponad 2 km) i najłagodniejszą nartostradą w Harrachovie, przez co jest najlepsza dla początkujących. Jest ona położona po drugiej stronie Čertovej hory (Czarciej Góry), więc parkując pod skocznią i korzystając z głównego wyciągu, aby na nią trafić trzeba na szczycie przejść przez lasek. Niestety warunki nawet tutaj były trudne, głównie przez oblodzony stok. W pobliżu wyciągów znajduje się wiele wypożyczalni oraz miejsc noclegowych, warto też przyjechać tu choćby po to aby zobaczyć skocznię K180, gdzie odbywają się puchary świata w lotach narciarskich czy zjeść czeski smażony ser 🙂 To zaledwie 6 km za Jakuszycami. Pełen cennik, mapki tras, kamery online, prognozy pogody i wiele więcej znajduje się na stronie www.skiareal.com

 

 

Jeśli chodzi o koszty to zjazdówki są droższą zabawą niż narty biegowe. W ich wypadku bowiem oprócz kosztu wypożyczenia sprzętu (za komplet narty carvingowe, buty i kije trzeba zapłacić ok. 30 zł, czyli podobnie jak na biegówkach), dochodzi jeszcze koszt karnetu na wyciąg. Tutaj ceny są różne, przeciętnie 90-100 zł za dzień, w zależności od miejscowości i czasu. Bardzo fajną opcją są pakiety godzinowe, których jest naprawdę wiele do wyboru (w Szklarskiej Porębie są niestety niedostępne…). Zdecydowaliśmy się na nie w Harrachovie – wybór padł na 3 godz. karnet za 420 kc, czyli ok. 65 zł (100 koron czeskich to aktualnie ok. 16-17 zł). Dodatkowo w odróżnieniu od nart biegowych, gdzie de facto można założyć coś nadającego się do biegania w chłodne dni, w zjazdówkach należy mieć narciarską kurtkę i spodnie (w Decathlonie za komplet z nieprzemakalną i oddychającą membraną można zapłacić nawet ok. 300-400 zł) oraz kask i gogle (ok. 300 zł). Nie poradzimy sobie również bez dobrego instruktora, który kasuje nawet 60-80 zł/godz. + w przypadku zjazdów należy mu opłacić karnet lub pojedynczy wjazd. Wychodzi zatem trochę drogo… No, ale to zupełnie dwa różne sporty, zupełnie inne doznania, szybkość i ryzyko, no i adrenalina! Zjazdówki to przede wszystkim wielka frajda – radość z wysiłku, uczucie prędkości i wolność, ale nie tylko. To też świetna okazja do wyłączenia się i odreagowania, relaksu i odpoczynku, podziwiania widoków, w tym wypadku pięknych Gór Izerskich i Karkonoszy, dla niektórych też wyżycia się i nabrania kondycji, a nawet samorealizacji.

 

Biegówki w Horni Misecki

Pomimo ogromnego sentymentu do Jakuszyc na narty biegowe musieliśmy wybrać się do Czech. Stan tras był u nas tragiczny – miały wiele prześwitów, były niewyratrakowane i zatłoczone. Postanowiliśmy zatem pojechać 35 km dalej, gdzie w sercu Karkonoszy znajduje się miejscowość Horni Misečky. Dzięki temu, że jest ona położona na wysokości 1 000 m n.p.m., ponad 100 m wyżej niż Jakuszyce, ostało się tu zdecydowanie więcej śniegu niż u nas. Można było wręcz pokusić się o stwierdzenie, że zastaliśmy tu zimę 🙂 Co prawda tras do klasyka było niewiele, więcej było przygotowane do techniki dowolnej (łyżwy), ale nie przeszkodziło to w przejechaniu ponad 20 km, krążąc po kilkukilometrowych pętlach. Malownicze punkty widokowe, mało osób i odmienne ukształtowanie terenu niż w Jakuszycach (krótkie, strome podbiegi i zjazdy – co jest widoczne na profilach tras na obrazku poniżej) to powody, dla których warto odwiedzić to miejsce. Oczywiście numerem jeden wciąż pozostają Jakuszyce 🙂

 

 

Trasy w Horni Misecky

Trasy Horni Misecky

 

Filmik z porównaniem warunków jakie były Jakuszycach i Horni Misecky

 

Poradnik zjazdówek cz.1.

Dobór sprzętu

Generalnie, jeśli dopiero rozpoczynamy przygodę z nartami, nie warto wydawać pieniędzy na sprzęt. Nie wiadomo czy złapiemy bakcyla i jak będziemy jeździć, a tylko przemyślany zakup daje gwarancję dobrze wydanych pieniędzy i świetnej zabawy przez długi czas. Wyjątkiem są buty – te należy nabyć jak najszybciej. Przemawiają za tym chociażby względy higieniczne (nawet jeśli wypożyczalnie stosują dezynfekcję) oraz fakt, iż muszą być one bardzo dobrze dopasowane do indywidualnego kształtu stopy. Trzeba osiągnąć kompromis między komfortem a dopasowaniem i sztywnością skorupy. Jest to o tyle istotne, że buty stanowią łącznik między narciarzem a nartą i to od nich zależy co się stanie z wkładaną przez nas siłą. Dobry but przekaże ją skutecznie i precyzyjnie, co wpłynie na płynność, stabilność i bezpieczeństwo jazdy. Natomiast zły tylko zmarnuje nasz wysiłek, zmęczy oraz zniechęci do dalszej nauki. W związku z tym przed ostatecznym wyborem powinniśmy przymierzyć przynajmniej 5-10 par (nawet buty tej samej marki potrafią istotnie różnić się budową). Jedne będą cisnąć, inne uwierać w pewnym miejscu, ale w końcu znajdziemy te idealne. Wystarczy zmierzyć długość stopy i próbować, przy czym rozszerzenie 0,5 w rozmiarze buta oznacza bardziej przestronny but wewnętrzny a nie dłuższą skorupę. Z rzeczy, na które warto zwrócić uwagę należy wymienić: flex (twardość buta, dla początkujących miększe, czyli wygodniejsze i nie powodujące otarć, poziom max 60-80, sztywniejsze bardziej precyzyjnie przekazują impulsy ze stopy na nartę), szerokość (im mniejsza tym większe dopasowanie do nogi, ale mniejszy komfort) oraz inne elementy (liczba klamer zapięć – najlepiej 4 szt. aluminiowe z dodatkową mikroregulacją, aby lepiej dopiąć skorupę; canting, który pozwala na regulację bocznego pochylenia cholewki czy dopasowująca się do stopy termiczna wkładka). Buty należy mierzyć ze skarpetą narciarską chroniącą goleń, a po założeniu zawsze dopinamy wszystkie klamry (zaczynając od drugiej) i górny rzep. Następnie należy chwilę podreptać i upewnić się dobrze przylegają (stopa nie może „latać”, pięta nie może podnosić się, należy pamiętać że but wewnętrzny może się lekko rozbić) i nie uwierają. Warto też pochodzić w butach dłużej w domu, nawet ok. 30 min, a jak będzie coś nie tak to nieużywane buty zwrócić lub wymienić na inne. Jeśli chodzi o cenę, to dobre buty można kupić do 400-500 zł, najlepiej szukać na wyprzedażach w końcówce sezonu. Najdroższe nie znaczy najlepsze, wiele dodatków typu przełącznik „ski-walk” to tylko sposób na mydlenie oczu przez sprzedawców. Po jeździe i zdjęciu butów należy zapinać klamry, aby nie doszło do odkształcenia skorupy.

Jazda na nartach wiąże się nierozłącznie z wywrotkami i choć najczęściej kończy się to otrzepaniem ze śniegu i zebraniem sprzętu ze stoku to należy zachować szczególną ostrożność i zadbać o ochronę, zwłaszcza głowy. Zatem obok butów nie ma co zwlekać z zakupem: kasku i gogli narciarskich. Zaczynamy od wyboru kasku, którego rozmiar zależy od obwodu głowy. Przymierzamy go na kominiarkę, bo tak będziemy zapewne jeździć i wybieramy ten, który pasuje do naszego kształtu głowy (przylega, nie przemieszcza się luźno na boki ani przód-tył, nie uciska, zakrywa uszy). Warto zwrócić uwagę aby miał mikroregulację rozmiaru, mocowania na gogle i wywietrzniki. Po wyborze kasku możemy wybrać gogle, tak by tworzyły spójną całości i by nie było prześwitów. W polskich warunkach najlepiej sprawdzają się te na zachmurzoną pogodę, z pomarańczowymi szybkami. Oprócz poprawy widoczności zapewnią nam ochronę przed promieniowaniem UV, wiatrem i zimnem. Należy zwrócić uwagę aby miały anti-fog (zapobieganie parowaniu).

W przypadku nart zaleca się najpierw wypożyczanie kilku modeli, a następnie testowanie i porównywanie ich między sobą. Jedynie metodą prób i błędów można dobrać narty dopasowane do własnego stylu jazdy i preferencji. Te natomiast można określić tylko nabywając odpowiednie doświadczenie. To jedyny sposób aby świadomie wybrać sprzęt narciarski, który będzie służył latami, pozwoli się rozwijać i nie pozbawi przyjemności z jazdy. Jedno jest pewne, nie potrzeba wydać kilku tysięcy aby pojeździć dynamicznie i na krawędzi. Najpopularniejsze i najczęściej kupowane przez początkujących są narty typu allround (uniwersalne, do jazdy na trasach o różnym poziomie trudności i przygotowania, dobre do nauki i udoskonalania techniki) lub allmountain, tj. do jazdy w każdych warunkach. Co do zasady im większe umiejętności, wzrost i waga tym dłuższe narty. Przyjmuje się, iż powinny być od 10 do 20 cm krótsze od wzrostu osoby. Narty krótsze są dla początkujących, łatwiej się w nich skręca i manewruje, ale są mniej stabilne przy dłuższych łukach i szybkiej jeździe. Obecnie najczęściej kupowane są narty taliowane (carvingowe), z bocznym wcięciem, który ułatwia wykonywanie skrętów. W katalogach taliowanie jest przedstawione jako trzy liczby: np. 110/70/100 oznaczające odpowiednio szerokość narty w dziobie, pod butem i na piętce. Dla początkujących kształt zbliżony do okręgu (szersze pod butem – łatwiej się prowadzą w trudnych warunkach), dla zaawansowanych do elipsy (węższe pod butem – szybciej i agresywniej wchodzą na krawędź). Z taliowaniem związany jest kolejny parametr, czyli promień skrętu (radius) jaki wyznacza łuk – mniejszy dla nart slalomowych (krótkie skręty) a większy dla gigantowych. Dla początkujących najlepszy jest nieduży promień, między 14 a 16 m (bardziej zwrotna, max 18), a dla zaawansowanych większy (lepsza stabilność przy dużych prędkościach). Na promień skrętu ma wpływ również sztywność. Im bardziej miękkie narty tym większa tolerancja na błędy początkujących narciarzy, a im sztywniejsze tym bardziej dynamiczne (wyróżniamy sztywność poprzeczną i podłużną narty). Natomiast jeśli chodzi o samą budowę narty to istotne są takie elementy jak: rodzaj rdzenia (narty wypełnione pianką są łatwiejsze do nauki, ale te cięższe, drewniane są stabilniejsze, zwłaszcza na lodzie), krawędzie (ich zadaniem jest uniknięcie niekontrolowanego ześlizgu i poprawa ślizgu na twardym stoku, posiadają kąty ostrzenia) oraz ślizg (warstwa styku ze śniegiem, na którą nakłada się smar) i wzmocnienie. Na koniec warto zwrócić czy deski wykorzystują rewolucyjną technologię rocker, dzięki której inicjowanie skrętu jest dużo łatwiejsze (lekko podniesiony dziób). Po zakupie nart należy pamiętać o ich serwisowaniu. Pełna renowacja nart, tj. uzupełnianie ubytków, ostrzenie krawędzi i smarowanie ślizgu na gorąco i polerowanie kosztuje ok. 60-70 zł. Można też skorzystać tylko z ostrzenia nart (40-50 zł) lub tylko ze smarowania (10-20 zł). Po sezonie należy zakonserwować narty parafiną i unikać przechowywanie ich w wilgotnych miejscach (po jeździe zawsze wycierać, aby nie leżały w pokrowcu zbyt długo mokre). Natomiast przed sezonem należy je ponownie nasmarować i ustawić wiązania.

Do nart dopasowuje się wiązania w zależności od wagi (odpowiednia siła wypięcia) i umiejętności. To bardzo istotna rzecz– zresztą podobnie jak poprzednie – więc warto poradzić się fachowców, a przy montowaniu i ustawianiu skorzystać z profesjonalnego serwisu. Na szczęście z doborem nie ma większego problemu, gdyż większość firm narciarskich tworzy zestawy: narty + dopasowane wiązania. Ich główną funkcją oprócz mocowania buta jest zapewnienie bezpieczeństwa. Dzięki nim w przypadku wypadku narty wypinają się i unikamy bolesnych kontuzji i złamań. Ważnym elementem są również tzw. ski-stopery, które mają za zadanie „zatrzymanie” wypiętej z buta narty, aby nie siała spustoszenia na stoku.

Co ciekawe, sprzęt dla kobiet jest inny. Narty są lżejsze i bardziej elastyczne, inaczej taliowanie, wiązania są przesunięte trochę do przodu dla łatwiejszych skrętów, a buty damskie powinny mieć mniejszy flex.

Na koniec kije. Niby najmniej istotny element, ale są istotne do utrzymania równowagi, podnoszenia się po upadku czy też odpychania się przy dojeździe do wyciągu. Na początek spokojnie wystarczą aluminiowe, które kosztują niecałe 100 zł (te z włókna węglowego są o wiele lżejsze i droższe). Długość dobieramy w taki sposób, że jeśli złapiemy odwrócony kij od dołu pod talerzykiem nasze ramię i przedramię ma osiągnąć kąt prosty.

Warto zaopatrzyć się również w pokrowiec na buty (najlepiej taki, do którego wejdzie również kask z goglami) oraz pokrowiec na narty i kije, jest to bardzo pomocne w transporcie. Jeśli będzie się przewozić sprzęt w aucie należy zadbać o specjalne ich zamocowanie uniemożliwiające przemieszczanie się. W następnym wpisie druga część poradnika – nauka jazdy na nartach.

 

Mój sprzęt (zakupiony w sklepie Intersport):

  • Narty Rossignol Pursuit 13 AR (dł. 177 cm, carbon, r16, taliowanie 123-70-103, 10% rocker) + wiązania Rossignol + kije Salomon Arctic + pokrowiec narciarski Intersport
  • Buty Rossignol Synergy Sensor 2 80 F80 + Kask Alpina Ora + Gogle Alpina Freespirit 2.0 + torba Intersport

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Brak komentarzy

Dodaj komentarz