Azja

Indie i Nepal w 3 tygodnie cz.1.

20 listopada 2017
Indie Agra Taj Mahal symetria 2

Zobaczenie na własne oczy majestatycznych Himalajów, „dachu świata”, to marzenie chyba każdego człowieka, a już na pewno miłośnika gór. Podobnie indyjskiego Taj Mahal, jednego z 7 nowych cudów świata. Na przełomie września i października 2017 w niecałe trzy tygodnie zobaczyliśmy najważniejsze atrakcje pełnych sprzeczności Indii, w tym niesamowite zabytki północnych krain Radżastan i Uttar Pradesh oraz stanęliśmy u wrót najwyższych gór świata w Pokharze i Kathmandu w Nepalu, a podczas 6-dniowego trekkingu do Sanktuarium Annapurny (Annapurna Base Camp) poczuliśmy klimat wypraw wysokogórskich. To nie wszystko, w planie były również: świątynie kamasutry i jazda motorami w Khajuraho, ogromne forty i pałace maharadżów, hinduistyczne świątynie i obrzędy religijne nad rzeką Ganges w Varanasi, buddyjskie klasztory i monumentalne grobowce, safari z nosorożcami w Parku Narodowym Chitwan, rafting rwącą górską rzeką, lot paralotnią nad Himalajami i wiele więcej. Na tej wyprawie po raz pierwszy byłem liderem 10 osobowej grupy w ramach Klubu Podróżników „Soliści”, co było dla mnie również cennym doświadczeniem:) Co więcej wyjazd grupowy właśnie do Indii i na trekking w Himalajach to idealny pomysł. Zdecydowanie polecam!

Indie to ogromny kraj, mający ponad 3 mln km2 i blisko 1,5 mld ludności. Od wschodu kraj otaczają wody Zatoki Bengalskiej, od zachodu Morza Arabskiego, a od północy pasma Himalajów i Karakorum. Występują tu zarówno pustynie, lasy deszczowe, plaże, jak i wysokogórskie łąki i lodowce. Tak duże zróżnicowanie klimatyczne Indie zawdzięczają monsunom.

W czasach średniowiecznych cały półwysep znajdował się pod panowaniem muzułmańskim (czasy sułtanatów i maharadżów), a w XVI wieku samodzielne królestwa zostały zjednoczone pod rządami Wielkich Mogołów. Za czasów cesarza Akbara powstało ogromne imperium i większość obecnych zabytków Indii. Następnie ze względu na bogactwa naturalne stopniowo hegemonię w kraju przejmują Brytyjczycy. W indyjskim społeczeństwie nadal występuje system kastowy (kategorie społeczne), choć po staraniach Mahatmy Gandiego, Indie 1947 r. odzyskały niepodległość spod panowania brytyjskiego.

To tu narodziły się dwie z pięciu wielkich religii świata, hinduizm (reinkarnacja, karma, wcielenia Wisznu, Śiwa i Brahma) i buddyzm (zdaniem hinduistów Budda – Siddhartha Gautama – był jednym z wcieleń Wisznu, ich najważniejszego boga), choć obecnie dominują hinduiści (80%) i muzułmanie (14%, zakaz handlu alkoholem).

Nepal natomiast przez wieki rozwijał się w izolacji. Od Chin i Tybetu oddzielają go Himalaje, a od Indii dżungla. Jego nowa historia jest bardzo burzliwa, po rządach absolutnych królów, wojnie domowej i zamachach nastąpił upadek monarchii i stworzenie republiki. Ukształtowanie terenu i piętra klimatyczne są bardzo zróżnicowane – południowa część to tropikalny las, a północna wyżyny, pasmo Małych Himalajów (2400-4300 m n.p.m.) z rozległymi kotlinami i dolinami, w tym Kathmandu i Pokhary oraz Wysokich Himalajów. Ponad 80% powierzchni kraju stanowią góry o wysokości ponad 6000 m n.p.m. i jest tu 8 z 14 ośmiotysięczników o śnieżnych szczytach (część jest na granicy z sąsiadami, w tym Mount Everest 8850 m n.p.m. z Tybetem i Kanczendzonga 8586 m n.p.m. z Indiami). Kraj zamieszkuje wiele grup etnicznych, m.in. Szerpowie, uważani za najlepszych przewodników górskich i tragarzy. Dominujące religie -hinduizm (81%) i buddyzm (9%) przenikają się tu również z lokalnymi wierzeniami, czego wynikiem jest bogactwo bóstw i świąt. Namaste oznacza cześć w języku hindi i nepali, a dhanyavad/dhanyabaad oznacza dziękuję.

 

Mapa wycieczki „Indie i Nepal w 3 tygodnie”

 

Dzień 1) Przelot Warszawa-Delhi

Lądujemy w Delhi po północy i od razu kierujemy się do stanowisk imigracyjnych. W związku z przystąpieniem Polski do systemu e-wiza można udać się do tak oznaczonych stanowisk na lotnisku, całość i tak trwa jednak co najmniej około godziny. Z racji późnej pory odpadły nam tańsze opcje dojazdu do centrum miasta (metro i autobus), więc skorzystaliśmy z taxi (ok. 550 Rs czarno-żółta przedpłacona). Nocleg mieliśmy w dzielnicy turystycznej Paharganj przy Main Bazar Rd, niedaleko dworca kolejowego New Delhi.

 

Dzień 2) Zwiedzanie Delhi

Nowe Delhi (New Delhi) to stolica Indii i choć jest osobnym miastem stanowi jakby dzielnicę Delhi, (cała aglomeracja ma 17 mln mieszkańców!). Zwiedzanie zaczynamy od dzielnicy Old Delhi, gdzie docieramy metrem. Naszym pierwszym przystankiem jest jedna z wizytówek miasta – Czerwony Fort (Red Fort, lista UNESCO, bilet 500 Rs, w pon. zamknięte), zbudowany z czerwonego piaskowca w XVII w. po przeniesieniu stolicy z Agry do Delhi. Stanowi on symbol uzyskania niepodległości w 1947 r. i uwolnienia się od Wielkiej Brytanii. W środku znajdują się m.in. pałace, ogrody, hamman i meczet, ale największe wrażenie robi z zewnątrz, zwłaszcza brama Lahori. Obok fortu znajduje się dżinijska świątynia Digambara. Następnie rikszami przejeżdżamy ulicą handlową (chaos, gwar, klimat) do bazaru przypraw i największego meczetu Indii z ogromnym dziedzińcem – Jama Masjid z XVI w. (300 Rs).

Po obiedzie w lokalnej knajpie wynajmujemy tuk-tuki na objazdówkę po pozostałych atrakcjach miasta. W pierwszej kolejności jedziemy do grobowca Humayuna, władcy Indii z dynastii Wielkich Mogołów z XVI w. (lista UNESCO, 500 Rs). Był to pierwowzór Taj Mahal łączący sztukę indyjską ze sztuką perską – styl jak w baśniach/grach o Alladynie. Efekt wow! Obiekt jest ogromny, warto spędzić tu więcej czasu, np. relaksując się i kryjąc przed gorącem w rozległych ogrodach. Kolejnym przystankiem jest Brama Indii, czyli 42-metrowy pomnik ku czci żołnierzy indyjskich poległych w I wojnie światowej oraz kompleks budynków rządowych i rezydencja prezydencka. Na koniec jedziemy do centralnego punktu miasta – ronda Connaught Place. Znajduje się tu centrum finansowo-biznesowe. Wzdłuż gwieździście odchodzących ulic wznoszą się piękne postkolonialne budowle z kolumnami, drogie knajpy i sklepy. Niesamowity kontrast do biedy jaką widzieliśmy przed południem w północnej części miasta. Na północ od placu rozciąga się turystyczna dzielnica miasta, gwarny i kolorowy Paharganj, gdzie nocujemy, przechadzamy się między kramikami i stoiskami z orientalnymi przysmakami.

Mając więcej czasu warto zwiedzić więcej światyń (Lakshmi Narayan, Birla Mandir, świątynie sikhijskie), najwyższy minaret Indii Kutb Minar (73 m, lista UNESCO, położony na przedmieściach miasta, można dojechać metrem), Raj Ghat (miejsce kremacji Mahatmy Gandhiego) czy Świątynię Lotosu.

Późnym wieczorem mamy pociąg ze stacji New Delhi do Jaipuru.

 

 

Dzień 3) Jaipur – różowe miasto maharadżów

Jaipur (Dżajpur) to największe miasto i jednocześnie stolica Radżastanu. Jest położone na półpustynnym płaskowyżu otaczającym pustynię Thar. Posiada bardzo interesującą starą część miasta otoczoną murami, w których osadzono siedem bram oraz potężne fortece w okolicy , m.in. fort Amber, Jaigarh czy Nahargath ze świetną panoramą. Budynki najstarszej części miasta tradycyjnie malowane są na różowo, stąd przydomek „Różowe Miasto”. Zostajemy tu dwie noce.

Rano zwiedzanie zaczynamy od punktów obowiązkowych starej części miasta wybudowanej na część Maharadży: Pałacu Wiatrów (Hawa Mahal), symbolu miasta z fasadą w kształcie plastra miodu i Pałacu Miejskiego. Nazwa pierwszego wzięła się z przewiewnych niszy i niezliczonej liczby okien, które miały służyć królewskim kobietom do podglądania życia miasta (200 Rs, ładne widoki na miasto z góry). Drugi nadal jest siedzibą maharadży Jaipuru (400 Rs, warto wziąć przewodnika), a w jego wnętrzu znajduje się ciekawe muzeum, baśniowe budynki i przepiękny Pawi Dzieciniec. Na zwiedzanie pozostałych atrakcji położonych w centrum miasta: Obserwatorium Astronomiczne Jantar Mantar (kolekcja 18 instrumentów służących m.in. do ustalania azymutu i pozycji gwiazd, w tym największy na świecie zegar słoneczny, lista UNESCO, 500 Rs) i wieży widokowej Iswari Minar brakło nam już czasu (i chęci:)).

Pospacerowaliśmy za to po bazarach z lokalnymi wyrobami i południu udaliśmy się do malowniczo położonego fortu Amber, skąd przeniesiono stolicę stanu (500 Rs). W środku obok pałaców, znajdują się ogromne wrota i kolumnady, ogrody, a także ściany pokryte cennymi kamieniami, lustrami, pięknymi wzorami oraz zdobione filary. Do tego otaczające miasto mury na wzgórzach, panoramy, biegające wszędzie małpy. Miejsce to zrobiło na nas ogromne wrażenie – must see! Po drodze do miasta mieliśmy jeszcze przystanek przy Pałacu Wodnym (Jal Mahal), mijaliśmy turystów na wielbłądach, a zachód słońca podziwialiśmy w Świątyni Małp (Monkey Temple) ze świetną panoramą Jaipuru. Cały dzień wożą nas tuk-tuki, co pozwoliło zrealizować tak bogaty program.

Mając więcej czasu warto zwiedzić inne miejscowości Radżastanu, m.in. położony nad jeziorem Udajpur, niebieskie miasto Dźodhpur czy Puszkar z safari na pustyni Thar.

 

 

Dzień 4) Agra – Taj Mahal i Agra Fort

Rannym pociągiem dostajemy się do położonej nad rzeką Jamuna miejscowości Agra (ok. 200 km od Delhi). Plecaki zostawiamy w przechowalni na dworcu i tradycyjnie nagabywacz tuk-tuka namówił nas na objazdówkę.

Agrę odwiedza niemal każdy podróżujący do Indii pomimo tego, że nie ma nic wspólnego z hinduizmem. Jest to wielkie dzieło obcej dla tego kraju kultury islamskiej, dawna stolica państwa Wielkich Mogołów, której największą atrakcją jest słynny grobowiec Taj Mahal – perła architektury, jeden z 7 nowych cudów świata. Został on wzniesiony z białego marmuru (choć tak naprawdę takie wrażenie robi tylko z daleka, z bliska widać że nie jest biały, poza tym pokrywają go złote ozdoby, rzeźby i świecące kamienie szlachetne) przez władcę Szahdżahana w XVII w. jako mauzoleum dla przedwcześnie zmarłej żony, królowej Mumtaz. Ten ogromny pomnik wiecznej miłości o idealnych proporcjach był budowany 22 lata (1632-1654) przez 20 tysięcy rzemieślników sprowadzonych z Persji, Turcji, Francji i Włoch. Główne mauzoleum z wielką kopułą w kształcie cebuli (charakterystyczne dla sztuki islamu) i bramą, symbolizującą wrota do Raju. Wszystko jest tu symetryczne. Mauzoleum jest otoczone czterema minaretami (tylko dekoracyjne), a po jego dwóch stronach są czerwone meczety (jeden prawdziwy, ten zwrócony w stronę Mekki). Do tego dochodzą kanały wodne i ogrody, również idealnie symetryczne. W środku nie można robić zdjęć, znajduje się tam grób Mumtaz i Shah Jahana (prawdziwy znajduje się w piwnicy i jest niedostępny dla turystów). Spędzamy tu ładnych kilka godzin z przewodnikiem w mega upale, robiąc pierdyliard zdjęć:) Mauzoleum jest otwarte od wschodu do zachodu słońca i jest zamknięte w piątki! Bilety kupiliśmy online za 500 Rs (gratis butelka wody). Po wyjściu z tego wyjątkowego miejsca bieda, gwar i śmieci na zewnątrz dosłownie uderzają…

Kolejnym przystankiem jest Czerwony Fortu (Agra Fort, lista UNESCO, 450 Rs, ze zniżką po okazaniu biletu do Taj), jeden z najlepszych mogolskich zespołów fortecowo-pałacowych w Indiach. Twierdza jest otoczona 20-metrowym murem obronnym oraz fosą łączącą się z rzeką Jamuną. Została wzniesiona przez mogolskiego władcę Akbara w XVI w. z charakterystycznego czerwonego piaskowca – typowego budulca dynastii Mogołów. To tutaj został uwięziony przez syna Shah Jahan, aby nie trwonił więcej publicznego majątku na budowle formatu Taj Mahal. Głównym wejściem do fortu jest południowa Brama Amara Singha (Brama Lahore). Wewnątrz można zobaczyć m.in. marmurowy Meczet Perłowy (Moti Masjid), sale audiencyjne oraz wysadzane kamieniami szlachetnymi ściany i filary, marmurowe pałace (w tym Pałac Luster) i rezydencje. Całość robi ogromne wrażenie, do tego wspaniały widok na rzekę i na Taj Mahal. Na zachód słońca jedziemy na drugi brzeg rzeki, gdzie oglądamy po raz ostatni słynny Taj, tym razem z poziomu rzeki. Po drodze na dworzec oglądamy jeszcze grobowiec Itimad-ud-Daulah, nazywany Baby Taj.

Mając więcej czasu warto wybrać się do grobowca najwybitniejszego władcy mogolskiego Akbara w Sikandra (Akbar’s Tomb, ok. 10 km na zachód od Agra Fort), ruin Fatephur Sikri, dawnej stolicy Wielkich Mogołów oraz do cichej wioski Orchha, aby poczuć klimat dawnych Indii (opustoszałe pałace, grobowce, świątynie).

Tym razem zamiast noclegu czeka nas nocny pociąg do Khajuraho (klasa AC3). To naprawdę dobra opcja, jest całkiem wygodnie – kuszetki, pościel i koc, klima, no i śpiąc przemieszczamy się setki kilometrów nie tracąc czasu. Na miejscu wynajmujemy pokój na przechowanie bagaży i kąpiel.

 

 

Dzień 5) Khajuraho – słynne świątynie z rzeźbami z kamasutry

Khajuraho to mała miejscowość w stanie Madhya Prades, słynąca z zespołu hinduistycznych świątyń (lista UNESCO). Wzniesione w X i XI w świątynie, zostały na długie wieki zapomniane i pochłonięte przez dżunglę (tak ocalały), a ponownie odkryli je dla świata Brytyjczycy w 1838 roku. Obecnie znajduje się tu ponad 20 świątyń (było 85), których mury pokryte są setkami doskonale zachowanych, kamiennych płaskorzeźb zadziwiających ładunkiem erotycznym i artyzmem. Pomimo tego, że tylko niecałe 10% ze wszystkich rzeźb ma podtekst seksualny, budowle te zasłynęły jako Świątynie Kamasutry („kama” – love, „sutra” – different postions of love). Niezwykle śmiały charakter dekoracji wiąże się ze specyfiką lokalnego hinduizmu, w którego pobożności wchodziły również rytuały orgiastyczne. Była to też próba „zachęty” lokalnej ludności do zwiększania populacji. My odwiedzamy te najbardziej znane w Grupie Zachodniej (m.in. świątynia Kandarija Mahadewy i Lakszmana) . Koniecznie trzeba wziąć tu przewodnika, choć nie jest tani, wyszukuje rzeźby, opowiada ich historię oraz mnóstwo ciekawostek.

W drugiej części dnia wypożyczyliśmy skutery i motory by na własną rękę wybrać się do wschodniej grupy świątyń hinduistycznych (dużo mniej ciekawa, pojedyncze budowle, rozrzucone na dużej powierzchni), świątyń dżinijskich (religia, której jednym z symboli jest swastyka, symbolizująca w Azji szczęście i pomyślność) oraz nad tamę na rzece. Na powrocie złapała nas jednak mega ulewa:)

Mając więcej czasu można wybrać się na wycieczkę do rezerwatu nad rzeką Kenn/PN Panna, gdzie można pooglądać dzikie zwierzęta w naturalnym środowisku.

Wieczorem czeka nas najpierw tuk-tuk na dworzec kolejowy, pociąg do Mahoba, skąd po kilku godzinach przerwy (i 3 godzinach opóźnienia…) mamy nocny pociąg do stacji Varanasi Junction. Bezpośrednie pociągi z Khajuraho do Varanasi jeżdżą tylko w wybrane dni tygodnia.

 

 

Dzień 6) Waranasi – mistyczna pudża nad Gangesem

Rano docieramy do Waranasi, świętego miasta hindusów, miejsca licznych pielgrzymek milionów wiernych, położonego nad świętą rzeką Ganges (jednocześnie najbardziej zanieczyszczoną rzeką świata). Marzeniem wielu jest dokonanie swojego żywota, przed kolejną reinkarnacją, właśnie w tym miejscu. To tu będziemy obserwować obrzędy religijne, w tym pranie kolorowych szat i rytualne kąpiele, mające na celu duchowe oczyszczenie (pielgrzymi wierzą, że w ten sposób zmyją z siebie wszelki grzech). Ponadto Waranasi jest jednym z najstarszych miast świata, zostało założone w XII w. p.n.e., jego nazwa pochodzi o dwóch dopływów Gangesu: Varan i Assi.

Zaczynamy od spaceru po wąskich i krętych uliczkach starego miasta, gdzie podglądamy codzienne życie mieszkańców. Prowadzi nas lokalny przewodnik, dzięki któremu trafiamy do wielu „skrytych” miejsc. Tu wszystko kręci się wokół religii. Kapliczki i świątynie są dosłownie za każdym zakrętem. Przepychamy się przez tłumy, mijamy dziesiątki świętych krów, kozłów, małp oraz leżących na ulicach bezdomnych. Później trafiamy nad Ganges, gdzie spacerujemy po ghatach, kamiennych schodach prowadzących ku rzece stanowiących miejsce do kremacji (najbardziej znane to Harishchandra, Manikarnika i Dasaswamedh Ghat, wszystkich jest ponad 100!). Ceremonie pogrzebowe trwają cały dzień (zakaz fotografowania). Ciała składane są na przyozdobionym stosie (jego wielkość i skład zależy od kasty i zamożności rodziny), następnie drewno zapala się ogniem ze świątyni Śiwy, a kiedy ogień wygaśnie prochy zmarłego częściowo zbiera się do trumny, reszta trafia do Gangesu. Równie szokujące jest to, że tuż obok mają miejsce rytualne kąpiele. W rzece toczy się codzienne życie – ludzie się tu kąpią i myją zęby, modlą, piją, piorą i umierają (przed wybuchem epidemii chronią drobinki srebra, które są w wodzie i ją oczyszczają). Dla hindusów śmierć to nie koniec tylko początek nowego etapu, bo mają oni szansę narodzić się w nowym wcieleniu. Wierzą, że zasłużyli na swój los w poprzednim wcieleniu, są pogodzeni ze swoim przeznaczeniem – taka karma.

Wieczorem udajemy się na podziwianie niezwykłego, mistycznego nabożeństwa nad brzegiem rzeki Ganges, rytuału Ganga Aarti (po godz. 18). Bardzo mistyczne przeżycie – kadzidła, kwiaty, świeczki, głośne modlitwy, mnóstwo ludzi zarówno na brzegu, jak i na łodziach. Następnie płyniemy łodzią (100-150 Rs) w okolice Manikarnika Ghat, gdzie 24h na dobę płoną zwłoki. Oglądamy tu dyskretnie kremacje, przechodzimy obok kapliczek i ogromnych stosów drewna. W drodze do słynnego Blue Lassi Shop, gdzie chcemy skosztować słynnego jogurtu, mijają nas kolejne grupy modlących się ludzi niosących na noszach przykryte kolorowym płótnem zwłoki, święte krowy, motocykle, sprzedawcy. Na koniec czeka nas jeszcze rejs łodzią w dół rzeki, dzięki czemu możemy zaobserwować życie nocne nad rzeką. Na koniec udajemy się jeszcze na symboliczne „zmoczenie stopy” w rzece – o tak żeby sprawdzić czy przeżyjemy:)

Zwiedzanie Waranasi to nie to samo co zwiedzanie Agry czy Jaipur. Nie ma tu zbyt wielu zabytków, za to na pierwszy plan wychodzi religia, obyczaje i ludzie. Miejsce to dosłownie wstrząsa człowiekiem. Unikalne na skalę świata.

Mając więcej czasu warto wybrać się na obrzeża Waranasi (10 km na północ) do Sarnath i Parku Jeleni, w którym Budda ogłosił swoje pierwsze kazania, na lekcje medytacji i jogi oraz na rejs łodzią o wschodzie słońca (niesamowite widoki budzącego się dnia, budowli pałacowych i rytualnych kąpieli hindusów na zachodnim brzegu rzeki).

 

 

Dzień 7) Nepal – przejazd do Chitwan

Wcześnie rano mamy wynajęty przejazd busem do granicy z Nepalem w Sonauli (ok. 10 godz.). Początkowo mieliśmy jechać pociągiem, ale zrezygnowaliśmy, aby po dwóch dniach w pociągu spędzić jedną w hotelu:) Z perspektywy czasu pojechałbym pociągiem – to tańsza opcja, w sumie bardziej wygodna, a do tego szybciej dotarlibyśmy do granicy (pociąg nocny do Gorakhpur i stamtąd rano bus do granicy).

Na granicy trzeba liczyć ok. godzinę na biuro imigracji po stronie indyjskiej i tyle samo czasu po stronie nepalskiej, gdzie dodatkowo kupujemy wizy. Granicę przekraczamy pieszo. Jest blisko, więc nie ma sensu brać rikszę. Najtańszą opcją na dostanie się do Parku Narodowego Chitwan, a właściwie miejscowości Sauraha, która jest bramą do parku są busy do Kathmandu. Odjeżdżają z przystanku za granicą, wystarczy że wysiądziemy w połowie trasy, w miejscowości Bharatpur, skąd ostatnie 20 km do Chitwan docieramy taksówką lub odbierze nas ktoś z hotelu. Z racji późnej pory my musieliśmy wziąć drogi minibus spod granicy (jest kilka agencji), który jednak dowiózł nas pod sam hotel. Stan drogi – tragiczny, duże odcinki bez asfaltu, czas przejazdu tych 130 km to 4,5 godz…

Późno, bo późno, ale jeszcze tego samego dnia docieramy na nocleg w Sauraha. Na miejscu wita nas cywilizacja – otwarte sklepy z pamiątkami, normalną spożywką i alkoholem! Coś czego nasze oczy nie widziały od tygodnia:) Co więcej słonie przechadzające się po ulicach wioski to codzienność, a część hoteli ma własne stadniny słoni.

 

Kolejne części relacji:

Indie i Nepal w 3 tygodnie cz.2.

Indie i Nepal w 3 tygodnie cz.3. – trekking do ABC

Indie i Nepal – informacje praktyczne

Fotorelacja z całej wyprawy (990 zdjęć)

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Brak komentarzy

Dodaj komentarz