Europa

Wycieczka objazdowa po Włoszech

10 września 2013
Zachód słońca Florencja Włochy

W dniach 27 lipca – 6 sierpnia wybraliśmy się na wycieczkę objazdową po Włoszech. W planie były niemal wszystkie atrakcje od północy Włoch po skraj „buta” a także Sycylię, tak aby zwiedzić niemal wszystkie punkty wycieczek fakultatywnych biur podróży. Z topowych miejsc do zobaczenia w słonecznej Italii pominęliśmy Rzym, Wenecję i Alpy/Dolomity, które miałem już przyjemność wcześniej zobaczyć. Ten wyjazd od dawna był moim marzeniem. W końcu nabiegałem się trochę po ulicach Florencji grając w Assassin’s Creed, gdzie wspinałem się po charakterystycznych okiennicach i daszkach stolicy Toskanii, podróżowałem „Drogą Wina” (Chiantigiana), słuchałem o słynnym winie Chianti Classico, neapolitańskiej pizzy i Mafii, miastach wiszących na urwiskach wybrzeży czy największych aktywnych wulkanach Europy. Trzeba to było w końcu zobaczyć. A co najważniejsze, co uwielbiam najbardziej w podróżowaniu, zobaczyłem wiele miejsc, o których wcześniej nawet nie słyszałem – malownicze rybackie miejscowości w Parku Narodowym Cinque Terre, knajpę w Neapolu gdzie ponoć powstała pierwsza pizza czy katakumby w Palermo.

Zwiedziliśmy przede wszystkim takie miejsca jak: Florencja, Piza, 5Terre, Toskania (Volterra, San Gimigiano, Siena, region Chianti), Neapol, Pompeje i Wezuwiusz, Sorrento, Positano, Amalfi, Reggio di Calabria, Etna, Palermo, Erice i Trapani! Jak widać plan był napięty, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że całość zajęła nam tylko 11 dni. Przy tym wyjazd był naprawdę aktywny – zwiedzenie kilku miast, wejście na Wezuwiusza i Etnę, pływanie w kilku morzach czy jazda skuterem po półwyspie Sorrento to momenty, które najbardziej zapadną mi w pamięć.

Od czasu kiedy zobaczyłem Meteory, podczas wycieczki na grecki półwysep Chalkidiki, z listy światowego dziedzictwa UNESCO (jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką widziałem w życiu), lista ta jest dla mnie wytyczną kierunków wycieczek. Na naszej trasie zaliczyliśmy ponad 10 punktów z tej listy – to były główne checkpointy.

 

 

Wszystko zaczęło się pod koniec czerwca od niewinnego wakacyjnego pomysłu „a może objazdówka po Włoszech? :)”. Decyzja zapadła kiedy zakupiliśmy bilety lotnicze: Kraków-Bolonia (27 lipca, ok. 150 zł) i Trapani-Kraków (6 sierpnia, ok. 300 zł). Przy czym wybór terminu wyjazdu jako przełom miesięcy lipca i sierpnia oraz wybór miejsc wylotów, które wydłużyły nam podróż i pozwoliły nie zrobić pętli, zdeterminowały cenę biletów (w innych datach oferty były bowiem atrakcyjniejsze). Podróżowaliśmy tylko z plecakiem, trochę napchanym :), więc od razu po przejeździe w dane miejsce zostawialiśmy co się da w hotelu.

Generalnie pisząc „podróż życia” nie przesadzam ani w 1 proc. Ilość pięknych miejsc jaką zobaczyliśmy, wspomnień, które zostaną z nami całe życie przekracza możliwości zapisów na blogu. Z racji ograniczonego czasu w trakcie podróży raczej omijaliśmy muzea czy katedry (oprócz tych must-see) na rzecz cudów natury, zabytków oraz wieczornego relaksu, najczęściej przy dobrym włoskim winie. W końcu to wakacje 🙂

Koszty mieliśmy dość dobrze oszacowane – no może poza kategorią „atrakcje turystyczne” (przeróżnego rodzaju wejściówki czy np. wypożyczenie skutera za 27 EUR), które znacząco podwyższyły koszt wyjazdu.

Dzięki wcześniejszej rezerwacji aut (na 2 dni w Toskanii a później na 5 dni na trasie Pompeje-Trapani, ok. 250 zł/dzień, przez serwis rentalcars.com, koszt paliwa i autostrad dość niemal identyczny jak ten na: viamichelin.pl, na południu Włoch autostrady darmowe!) oraz miejsc w hotelach (głównie booking.com ze śniadaniami, jeden z hostelbookers.com i jeden z airbnb.pl – odpłatny wynajem noclegów w prywatnych kwaterach, polecam spróbować, średnio za ok. 280 zł/3 osoby/nocleg) udało się te koszty choć trochę opanować:). Do tego doszły jeszcze: koszt biletów i dojazdu na lotnisko w Krakowie (autostrada+parking+paliwo) i inne drobniejsze wydatki (wifi, automapa – parę razy nas wykiwała więc lepiej uważać > tylko główne drogi!, ubezpieczenie itp.). No i oczywiście wyżywienie…  Główny posiłek to pizza (od 3-6 EUR, najtaniej na południu), rzadziej owoce morza i mnóstwo wody.

Co tu dużo gadać Włochy to nie jest tani kraj, zdawałem sobie z tego sprawę, ale płacony od każdego prawie noclegu podatek miejski oraz „coperto” (za nakrycie w knajpie) zaczęło mnie w trakcie wyjazdu coraz bardziej drażnić. Tym bardziej, że praktycznie wszystko – od promów po wejście do Parku Narodowego Wezuwiusz, było 15/20% droższe niż było napisane w przewodnikach turystycznych.

Nie żałuję jednak ani jednej wydanej złotówki i euro! 🙂

 

Plan wyjazdu z podziałem na dni:

27 lipca – Florencja

Wstajemy o 4 rano i jedziemy na lotnisko Balice, przylatujemy do Bolonii ok. godz. 12 i od razu z lotniska udajemy się autobusem na stację PKP (koszt 6 EUR) a następnie pociągiem do Florencji (11,5 EUR, ok. 1,5 godz.). Zwiedzamy tam: Piazza del Duomo oraz baptysterium ze słynnymi „Drzwiami Raju” i wieżę Giotta, katedrę Santa Maria del Fiore, której monumentalna kopuła jest symbolem miasta (Brunelleschi, 50m), Piazza della Signoria (jeden z trzech posągów Dawida), Ponte Vecchio (czyli „Most Złotników” z sklepikami jubilerskimi), kościół Santa Croce oraz taras widokowy po drugiej stronie rzeki Arno (kolejny, tym razem mosiężny posąg Dawida i niezapomniany widok na panoramę miasta). Wszystko znajduje się w dosyć bliskich odległościach w centrum historycznym.

 

santa-maria-fiore-brunelleschi-florencja

ponte-vecchio-florencja

zachod-slonca-florencja

 

28 lipca – Cinque Terre

O 9 rano odwiedzamy Galeria dell’Academia, gdzie znajduje się oryginalny, ponad 4m posąg „Dawid” Michała Anioła (Michelangelo) – wejściówka skandalicznie droga – aż 11 EUR :/ Następnie dojeżdżamy autobusem na lotnisko we Florencji by odebrać auto z wypożyczalni Hertz i co się okazuje – moja kredytówka ze względu na blokady płatności w hotelach nie uciągnie 400 EUR depozytu :/ a Pan mówi, że przykro mu, ale taka jest procedura i auta nie wyda. Cóż, musiałem jechać na terminal, wykupić dostęp do WiFi przez telefon (niestety był tylko płatny, a nie było punktów dostępu), nadpłacić kredytówkę i dopiero wtedy się udało (na korzyść moich nerwów działało to, że było mega gorąco…

W końcu się udaje, wypożyczamy nowego Fiata Punto i jedziemy do Cinque Terre, a konkretnie do pierwszej z miejscowości, czyli Riomaggiore (z racji małej dostępności miejsca jest duży problem z zaparkowaniem auta, polecam zostawić samochód w miejscowości La Spezia i podjechać lokalnym, niedrogim pociągiem). Bajeczne miejsce. Pięć średniowiecznych wiosek rybackich, leżących na szczytach skał nad Morzem Liguryjskim, wciśniętych w małe zatoczki, otoczonych winnicami i lasami. Teren, ciągnący się przez około 10 kilometrów, będący dziś częścią chronionego Parku Narodowego, przecięty jest przez wiele szlaków łączących dwa półwyspy. Z Riomaggiore do Manarola prowadzi pieszy szlak Via dell’Amore (niestety był zamknięty), więc pojechaliśmy pociągiem do Monterosso (tam kąpiel na pięknej plaży), później pociągiem do Vernazza (tutaj skoki do wody), pieszo górską ścieżką do Corniglia (ok. 1,5 godz., zgodnie z mapkami) i pociągiem do Riomaggiore. Linia kolejowa biegnie w skalistych tunelach (niektóre perony są pod ziemią). Atmosfera tych miasteczek, kolor morza i widoki ze ścieżek Parku Narodowego – niezapomniane. Koszt wejścia do Parku Narodowego i przejazdów pociągami to 10 EUR (Cinque Terre Card). Następnie nocujemy w Pizie, niemal przy samej Krzywej Wieży.

 

cinque-terre

riomaggiore-cinque-terre

skok-do-wody-cinque-terre

miejscowosc-na-skalach-5terre

widok-z-okna-hotelu-piza

 

29 lipca – Piza i Toskania

Wstajemy rano i po wypiciu Cafe Latte pod Krzywą Wieżą (bezcenne! :)) zaczynamy zwiedzanie Piazza dei Miracoli („Plac Cudów”) z katedrą o przepięknej wielopoziomowej fasadzie, kolistym Baptysterium oraz słynną dzwonnicą, budowaną na podmokniętym terenie przez prawie dwieście lat. Stamtąd jedziemy samochodem do miejscowości Volterra (etruskie miasto znane z sagi „Zmierzch”), a następnie San Gimigiano, zwane „Manhattanem średniowiecza” dzięki wysokim czworokątnym wieżom zbudowanym przez zamożnych mieszkańców. Pogoda niestety średnia – pochmurno i padał deszcz. Rozpogodziło się dopiero po zwiedzeniu Sieny (piękne ceglane budowle oraz starówka Il Campo, gdzie odbywa się słynny wyścig konny Palio), kiedy w drodze powrotnej do Florencji wracamy przez wzgórza Chianti. Na drodze SR222, zwanej Chiantigiana („Droga Wina”) co kawałek spotykamy winnice i piękne miasteczka. Zwiedzamy Greve in Chianti i Radda in Chianti, uważanej za stolicę Chianti, gdzie kosztujemy jedno z najsłynniejszych włoskich win: Chianti Classico.

 

kawa-piza

piazza-dei-miracoli-piza

san-gimigiano-deszcz

san-gimigiano-manhattan

 

30 lipca – Neapol

Rano udajemy się na stację kolejową we Florencji i kupujemy bilety pociągowe do Neapolu. A tu niespodzianka, pociąg regionalny jedzie 8 godz. – sprawdzaliśmy cenę a nie czas przejazdu:(. Kupujemy więc bilety na pociąg jadący 300 km/h, niestety cena biletu to 68 EUR :/ Po zaledwie 2,5 godz. hiperwygodnej jazdy superszybkim, klimatyzowanym pociągiem z Wifi wysiadamy w Neapolu i mam wrażenie, że znowu jestem w Afryce. Chaos, śmieci, pranie wywieszone za okna i mnóstwo ludzi – kopia Marrakechu, szczerze to trochę strach… (turystom nie zaleca się noszenie kosztownych rzeczy na wierzchu oraz chodzenia ulicami nocą). Ale już samo charakterystyczne centrum historyczne, a także widok na Zatokę Neapolitańską i Wezuwiusz robią mega wrażenie (piękna panorama miasta z zamku Sant’Elmo). Wieczór spędzamy na piazzach popijając Fragolino i od razu miasto wydaje się przyjaźniejsze 🙂

 

neapol-wezuwiusz

centrum-historyczne-neapol

zatoka-neapolitanska

 

31 lipca – Pompeje i Wezuwiusz

Jak zwykle wstajemy koło 7 rano i po śniadaniu wyruszamy pociągiem do Pompei. Odwiedzamy miasto, które wciąż „żyje w cieniu” złowrogiego wulkanu. Wulkan wszak przyczynił się do zniszczenia miasta w 79 r n.e. jednak kilkumetrowa warstwa popiołu wulkanicznego, która zasypała Pompeje, doskonale zakonserwowała budowle i przedmioty (a nawet ludzkie ciała), co pozwala poznać wygląd rzymskiego miasta. Wejściówka kosztuje 11 EUR. Po 3-4 godzinach zwiedzania, posiłku i chwili odpoczynku wyruszamy autokarem zdobyć Wezuwiusz – „uśpiony” wulkan górujący nad Zatoką Neapolitańską, jedyny czynny wulkan Europy kontynentalnej. Koszt przejazdu i wejścia do Parku Narodowego to aż 24 EUR! Od parkingu udajemy się pieszo do tarasu widokowego wygasłego krateru (głębokość 230 m i 550-650 m średnicy), skąd roztacza się przepiękna panorama na całą okolicę – całą zatokę, półwysep Sorrento, Pompeje i Neapol oraz wyspy Ischia i Capri. Unoszących się smug dymu na zboczach wulkanu niestety nie widzieliśmy (w odróżnieniu od Etny!).

 

pompeje

pompeje-popiol-cialo

pompeje-wezuwiusz

wezuwiusz-krater

wezuwiusz-sorrento-zatoka

 

1-2 sierpnia – Sorrento, Positano i Amalfi

Po śniadaniu i wypożyczeniu auta wyjeżdżamy do Sorrento. Zaczynamy od spaceru i kąpieli w zatoce, a po spróbowaniu Limoncello, decydujemy się na wypożyczenie skutera. To był naprawdę super pomysł! W sumie za niecałe 30 EUR z paliwem, przeżyliśmy super przygodę i zobaczyliśmy dużo więcej niż z okna samochodu. Następnego dnia, już autem, pojechaliśmy piękną drogą widokową zwiedzać Wybrzeże Amalfitańskie, w tym położone malowniczo na stromych zboczach miejscowości Positano i Amalfi (tu zatrzymaliśmy się na kąpiel). Następnie kilkugodzinna droga autostradą do Reggio di Calabria, które znajduje się na samym końcu buta, nad Cieśniną Mesyńską. Tam udajemy się na spacer nadmorską promenadą, skąd rozciąga się widok na wybrzeże Sycylii i Etnę.

 

skuter-sorrento

wybrzeze-amalfi

amalfi

 

3-4 sierpnia – Etna i Palermo

Na Sycylię dopływamy promem, który kursuje z Villa San Giovanni do Messyny (koszt 41 EUR, kursuje całą dobę co 1 godz. 20 min, 40 min w jedną stronę). Od razu kierujemy się w stronę Etny największego czynnego wulkanu w Europie (3323 m n.p.m.) i jednego z najaktywniejszych na świecie. Jedziemy drogą wzdłuż wybrzeża Morza Jońskiego, a naszym ostatnim przystankiem jest miejscowość Nicolosi oraz Rifugio Sapienza, najwyższej położone schronisko na górze (ok. 2000 m n.p.m.), skąd jeżdżą kolejki a następnie jeepy na wysokość ok. 3000 m n.p.m. My wjechaliśmy jedynie kolejką linową (koszt i tak był powalający – 29,5 EUR!), a następnie doszliśmy pieszo po zastygniętej lawie i popiele do jednego z wygasłych kraterów. Tutaj w odróżnieniu od Wezuwiusza kraterów jest kilka, a u podnóży nawet kilkaset. Ponadto Etna jest kilkukrotnie większa, a ostatnie erupcje – potwierdzone zdjęciami w schronisku – miały miejsce w 2013 roku! No i najciekawsze, wulkan jest na tyle aktywny, że widzieliśmy wiele miejsc, z których unosił się gorący dym, a i w stopy mocno grzało 🙂 W drugiej części dnia jedziemy do Palermo – miasta pełnego kontrastów, widać silne wpływy arabskie, choć i kilka zabytków się trafiło. Uliczki były momentami tak ciasne, że musieliśmy składać lusterka. Rano odwiedziliśmy szokujące katakumby Kapucynów z tysiącami zmumifikowanych ciał…  Niestety na Syrakuzę, Agrygent i Taorminę brakło czasu 🙁 ale to zdecydowanie też są miejsca warte zobaczenia.

 

etna-krater

etna-szczyt

katakumby-palermo

 

5-6 sierpnia – Trapani

W drodze do Trapani zajeżdżamy do pobliskiego Erice. Jest to średniowieczne, kamienne miasteczko położone na szczycie góry z piękną panoramą na Wyspy Egadzkie, miasto Trapani oraz laguny z tradycyjnymi, zabytkowymi wiatrakami służącymi do wypompowywania wody morskiej i pozyskiwania soli. A w Trapani to już prawdziwe wakacje – plażowanie, opalanie, nurkowanie, pływanie i dobre jedzenie…

 

trapani-erice

trapani-plaza

trapani-zachod-slonca

 

Naprawdę żal było wracać 🙂

Fotorelacja z całej wycieczki „Wycieczka objazdowa po Włoszech” – LINK

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

5 komentarzy

  • Reply Łukasz Porębski 10 września 2013 at 20:29

    W razie szczegółowych pytań odnośnie wyjazdu we wspomniane miejsca zapraszam do kontaktu.

  • Reply HellenMark 12 marca 2015 at 15:47

    Nie wydaje się Wam, że Włochy już bardzo straciły na swojej atrakcyjności? Bo mnie niestety tak. Myślę, że to jest kwestią tego, że Włochy sa bardzo przereklamowane, no ale wiadomo – maja tez swój urok. Do mnie on jednak nie przemawia. Z drugiej strony jak wiadomo – kwestia gustu.

    Pozdrawiam, Helena / wynajem autokarów Wrocław

    • Reply Łukasz Porębski 28 marca 2015 at 15:26

      Dziękuję za komentarz. Wg mnie w żadnym wypadku Włochy nie utraciły uroku:) Wręcz przeciwnie im więcej podróżuję po świecie i wracam do tej wyprawy coraz bardziej się uświadamiam jak świetne to było doświadczenie. Miejsca typu Toskania, Wenecja, Rzym, 5Terre, Alpy, półwysep Amalfi mają w sobie jakiś niewiarygodny klimat i piękno. Oczywiście sam rzadko wracam w te same miejsca, gdyż uważam, że na świecie jest ich zbyt wiele, jednak Włochy, cóż, pewnie jeszcze odwiedzę:) Jezioro Garda, trekking i narty w Alpach, Sardynia, Toskania w okresie zbiorów winogron – tu na pewno jeszcze będę.

  • Reply Monika 10 kwietnia 2016 at 19:33

    Czy w skrócie jest gdzies podana informacja ile ta wycieczka ( koszt dla 2 osob) wyniosła?

    • Reply Łukasz Porębski 11 kwietnia 2016 at 19:04

      Witam, łączne koszty – przy założeniu trzech osób wyniosły nas ok. 3600 zł/os. (noclegi, zakupy, jedzenie, transport, atrakcje).

    Dodaj komentarz