Azja

Jordania – Sylwester na Marsie z Solistami

14 stycznia 2020
Petra Skarbiec z wysokiego punktu widokowego

Jordania nie jest tak popularna jak sąsiadujący z nią Izrael czy inne kraje Bliskiego Wschodu. Jeśli już, to jest kojarzona przez turystów głównie z powodu Petry, jednego z 7 nowych cudów świata. Zupełnie niesłusznie, bo kraj ten ma do zaoferowania zdecydowanie więcej – od niezwykłej historii i multikulturowej atmosfery po wspaniałe zabytki i cuda przyrody. Spróbujemy wszystkiego po trochę. Pojeździmy jeepami po czerwono-pomarańczowej pustyni Wadi Rum, ponurkujemy w Morzu Czerwonym, odwiedzimy Petrę – niezwykłe, monumentalne miasto wykute w skałach, sprawdzimy czy rzeczywiście można unosić się na powierzchni słonej wody w Morzu Martwym, zobaczymy miejsca znane z Biblii i starożytne ruiny rzymskie oraz poznamy historię kraju i religii w Madabie, Jerash i tętniącym życiem Ammanie, gdzie spróbujemy lokalnego kebaba i falafela. Głównym punktem programu będzie jednak sylwester na pustyni z udziałem prawie 300 osób! Niezapomniana impreza w niesamowitym miejscu. Całość pod hasłem „Sylwester na Marsie” z Klubem Podróżników Soliści.

 

Dzień 1) Przelot do Ammanu

Od ponad roku do stolicy Jordanii latają tanie linie RyanAir z Krakowa i Warszawy. Nasza grupa wylatywała z lotniska Warszawa-Modlin 30 grudnia. Na miejscu jesteśmy wieczorem, więc tego dnia tylko przejeżdżamy na nocleg do hotelu w Madabie. Mamy zorganizowany transport z kierowcą i przewodnikiem lokalnym w ramach eventu.

Na lotnisku warto wymienić gotówkę ($ na dinary jordańskie) oraz zakupić kartę SIM (koszt 14,5 JOD).

Wieczorem, praktycznie każdego dnia, wybieramy się na kolację do knajpy serwującej dania kuchni orientalnej, a następnie wolny czas spędzamy w barze z sziszą:) Co „ciekawe” popularnym wśród Jordańczyków dodatkiem do sziszy jest piwo bezalkoholowe…

 

Dzień 2) Sylwester na pustyni Wadi Rum

Po śniadaniu wyjeżdżamy w kierunku obozu beduińskiego Beit Ali na pustyni Wadi Rum. Przejazd tzw. Autostradą Pustynną zajmuje nam około 4 godz. Na miejscu na kempingu czeka na nas lunch, po którym udajemy się na oglądanie zachodu słońca na punkt widokowy. Panoramy nie z tej ziemi!

Wieczorna impreza sylwestrowa pod namiotem zaczyna się od pokazów Beduinów, a później z polskimi artystami bawimy się do rana w gronie bliskich znajomych i osób nowo poznanych na tym wyjeździe. W tzw. międzyczasie relaks przy ognisku (w nocy temperatury spadają tutaj do 0 st. C), oglądanie rozgwieżdżonego nieba i integracja:)

 

 

Dzień 3) Jazda jeepami 4×4 po Wadi Rum

Koło południa mamy wycieczkę w autach z napędem 4×4 po chronionym obszarze pustyni Wadi Rum. Zatrzymujemy się przy wydmach, łukach i mostach skalnych, malowidłach oraz jaskini Lawrence’a z Arabii. Auta trochę zdezelowane, my jeszcze trochę „wczorajsi”, ale i tak było super:) Całość trwa ok. 2,5 godz. Są też wersje dużo dłuższe (w programie formacja Siedem Filarów Mądrości, wąwóz Khazali czy most Umm Fruth) oraz łączone z jazdą na wielbłądach czy quadach. Można je zakupić m.in. w Visitors Center.

Wadi Rum to największa i najbardziej malownicza dolina pustynna w Jordanii (lista UNESCO). Leży wśród zbudowanych z piaskowca formacji skalnych o kolorze pomarańczowo-czerwonym i fantastycznych kształtach. Niektóre z nich są naprawdę ogromne (najwyższy szczyt Jabal Umm ad Dami – ma wysokość 1854 m n.p.m.)! Krajobrazy są nieziemskie i przypominają bardziej te z Marsa, przez co kręcono tu wiele filmów, w tym Marsjanin Ridleya Scotta. Bilet wstępu jest w cenie Jordan Pass (szczegóły niżej).

 

 

Dzień 4-5) Nurkowanie i plażowanie w Akabie

Kolejnego dnia udajemy się do Akaby (lub Aqaba), jordańskiego miasta portowego nad Morzem Czerwonym. Jest to popularny kurort nadmorski, szczególnie wśród fanów nurkowania, ze względu na rafę koralową na południu miasta. Aby zobaczyć piękno świata podwodnego, w tym kolorowe rybki, wrak statku, samolotu czy zatopionego czołgu wystarczy maska i rurka do snorkelingu. Ja w związku z tym, że mam uprawnienia PADI OWD wybrałem opcję 2 nurkowania z brzegu – warto!

Pozostałą część dnia spędzamy na plaży South Beach poza miastem (my byliśmy konkretnie w Berenice Beach Club), gdyż plaża publiczna w Akabie jest brudna i zatłoczona. Tu relaksujemy się i odpoczywamy. Wieczorem warto przejść się po lokalnym bazarze w centrum miasta, spróbować kawy z kardamonem parzonej w tradycyjny sposób na gorącym piasku, zjeść kebaba, rybkę lub owoce morza i oczywiście wypalić sziszę.

Drugiego dnia po południu jedziemy do Wadi Musa (po arabsku „Dolina Mojżesza”), która jest bazą wypadową do wycieczek do Petry. Ostatnia część trasy prowadzi tzw. „Drogą Królewską” (Kings Highway), z pięknymi wąwozami i punktami widokowymi. Miasto jest położone na wysokości ponad 1000 m n.p.m., przez co jest tu dużo zimniej niż nad zatoką – temperatury 5-10 st. C na przełomie grudnia i stycznia.

 

 

Dzień 6) Petra

Cały dzień spędzimy na zwiedzaniu i fotografowaniu Petry, starożytnej stolicy państwa Nabatejczyków, która była ukryta przed światem w skalnych wąwozach przez setki lat. Została odkryta przez szwajcarskiego podróżnika J. Burchardta dopiero w 1812 r., który używając podstępu (chęć złożenia ofiary przy grobie Aarona, brata Mojżesza), namówił Beduinów, aby pokazali mu miejsce znane z legend. Miasto jest położone w skalnej dolinie, do której prowadzi tylko jedna wąska droga wśród skał przez wąwóz Al-Siq. Zostało wykute w skale ponad 2000 lat temu (rozkwit miasta w czasach antycznych, od III w. p.n.e. do I w. n.e.). To największa atrakcja, jeden z 7 nowych cudów świata i wizytówka Jordanii.

Kiedyś przechodziły tędy ważne szlaki handlowe, a tubylcy pobierali opłaty od karawan za przejazd, korzystanie z doprowadzanej tu wody, odpoczynek i ochronę. Miasto szybko się rozrastało, gdyż Nabatejczycy byli doskonałymi handlowcami i inżynierami, którzy znacznie wyprzedzali swoje czasy. W III w. n.e. bieg szlaków handlowych zmienił się i miasto zaczęło tracić na znaczeniu. Następnie miały tu miejsca silne trzęsienia ziemi, które zniszczyły wiele obiektów i miasto zaczęło podupadać aż popadło w zapomnienie. Kilka wieków później wprowadzili się tu Beduini, którzy „dostosowali” wiele grot do swoich potrzeb. Do dzisiaj miejsce to jest bardzo tajemnicze.

Zwiedzanie warto zacząć jak najszybciej, my zaczynamy przed 7 rano i chodzimy prawie non stop aż do godz. 15! Od Visitor Center do wejścia do wąwozu Siq jest około 1 km spacer, w trakcie którego po pewnym czasie obserwujemy pierwsze grobowce (Obelisk i tzw. „dżin”, co oznacza duch, był to kiedyś ołtarz w kształcie prostopadłościanu). Następnie podobny dystans przechodzimy w samym wąwozie, którym nabatejczycy transportowali wodę do miasta. Ma on momentami tylko kilka metrów szerokości, a na jego ścianach wykute są kapliczki, które kiedyś miały wskazywać wędrowcom, że są na dobrej drodze. Gdy zbliżamy się do wyjścia każdy przyspiesza kroku, a serca zaczynają bić mocniej – tu znajduje się bowiem najważniejszy obiekt Petry, czyli „Skarbiec Faraona” (Al-Khazneh, fasada 27 m szerokości i 40 m wysokości, wykuta z różowego piaskowca przez co zmienia barwy w trakcie dnia, kręcono tu film „Indiana Jones i ostatnia krucjata”). Dalej kierujemy się wzdłuż ulicy fasad (sklepów i domów), teatru rzymskiego, ruin pałacu i świątyni, aż do zlokalizowanej wysoko budowli zwanej „Klasztor” (lub Monastyr, Ad-Dajr). Po drodze zatrzymujemy się na miętową herbatkę i przekąski. Następnie wracamy przez ruiny kościoła bizantyjskiego i odwiedzamy cztery Grobowce Królewskie (zbudowane w różnych stylach: Urnowy, Jedwabny, Koryncki i Grobowiec-Pałac, można wejść do środka). Mamy dużo czasu, więc udajemy się szlakiem Al-Khubtha na umieszczone wysoko punkty widokowe na miasto oraz na sam Skarbiec.

Szlaków jest tu kilka – od 2 godzinnych do całodniowych, mnóstwo punktów widokowych, z których warto korzystać, aby spojrzeć na zabytki z innej perspektywy. Bilet wstępu w ramach Jordan Pass, bez 50-60 JOD za 1-3 dni. Byliśmy poza sezonem, więc choć było zimno i pochmurnie to turystów było zdecydowanie mniej. W środku jest możliwość skorzystania z przejażdżki konno, na mule czy wielbłądzie. Jest też bardzo dużo małych kramików, jednak warto zabrać ze sobą przekąski bo jest drożej niż w mieście (choć niektóre pamiątki są w lepszych cenach, np. 6 magnesów za 1 JOD).

 

 

Dzień 7) Morze Martwe i przejazd do Madaby

Rano po śniadaniu jedziemy nad Morze Martwe (a właściwie jezioro bezodpływowe), które jest położone w najgłębszej depresji świata. Lustro wody znajduje się obecnie na wysokości 430,5 m poniżej poziomu morza i cały czas się obniża ze względu na wykorzystywanie zasobów rzeki Jordan. Popołudnie spędzamy na relaksie w jego leczniczych wodach, które są bogate w minerały (zasolenie w wyniku parowania wynosi tutaj ok. 30%). Koniecznie trzeba doświadczyć unoszenia się na wodzie (sprawdziliśmy to już po stronie izraelskiej:) – link do wpisu) i wysmarować się błotkiem:) Chcąc skorzystać z prysznica i przebieralni wybieramy plażę prywatną Amman Tourist Beach. Wstęp za 20 JOD z lunchem w formie bufetu, błotko za dodatkowe 3 JOD. Niedaleko stąd znajdują się znane źródła termalne Hammamat Ma’in, gdzie warto się udać zwłaszcza w przypadku niepogody.

Następnie kierujemy się na górę Nebo do leżącego tu bizantyjskiego sanktuarium, wzniesionego w miejscu, z którego Mojżesz miał ujrzeć Ziemię Obiecaną. Czekała nas niezła „wspinaczka” z poziomu ponad 400 m p.p.m. na wysokość 835 m n.p.m. Roztacza się stąd widok na Morze Martwe i Dolinę Jordanu, a przy dobrej widoczności można dostrzec Jerozolimę. Jest to też miejsce śmierci Mojżesza, który w islamie jest również uznawany za wielkiego proroka. W roku 2000 przybył tu na pielgrzymkę papież Jan Paweł II. Bilet wstępu 2 JOD.

Na nocleg kierujemy się do Madaby, która jest ewenementem na skalę światową – zamieszkuje ją 50% chrześcijan i 50% muzułmanów, i żyją w zgodzie od wieków. Po drodze zatrzymujemy się w pracowni mozaiki (na czym bardzo zależało naszemu przewodnikowi:)), z których słynie miasto. Na koniec dnia udajemy się jeszcze do kościoła św. Jerzego, gdzie zobaczymy najsłynniejszą mozaikę, przedstawiającą mapę Ziemi Świętej wykonaną z ponad 2 mln elementów i pochodzącą z VI w. (pierwotnie miała wymiary 21 na 7 m, dzisiaj 16 na 5 m z ubytkami w środku, bilet wstępu 1 JOD). Jakby tego było mało wieczorem udajemy się na imprezę pożegnalną z sylwestrowymi DJ-ami:)

 

 

Dzień 8) Jerash, Amman i wylot

Dzień zaczynamy bardzo wcześniej, bo grupa zdecydowała się na atrakcję dodatkową, tj. odwiedzenie ruin starożytnego miasta Jerash (Dżerasz lub Dżarasz, starożytna Geraza). Jest to jedno z najlepiej na świecie zachowanych miast Imperium Rzymskiego. Ruiny są tak dobrze zachowane dzięki temu, że przez kilka wieków ośrodek był całkowicie opuszczony, przykryty pyłem i piaskiem naniesionym przez pustynne wiatry. Nowe miasto zaczęto wznosić w końcówce XIX w. poza strefą antycznych ruin. Zwiedzamy kolejno: łuk Hadriana, hipodrom, ruiny świątyni Zeusa, teatr, owalne forum otoczone kolumnami, ruiny kościołów chrześcijańskich (w tym jeden z zachowanymi mozaikami na posadzce), świątynię Artemidy z majestatycznymi kolumnami oraz łaźnie i nimfeum (bogato zdobioną fontannę). Wracamy ulicą kolumn. Odwiedzenie tego miejsca to jak podróż w czasie. Wstęp w ramach Jordan Pass.

Koło południa docieramy do Ammanu, stolicy Jordanii. Miasto to jest mieszanką starożytności i nowoczesności, z nutką orientu, usytuowane kiedyś na 7, a dzisiaj aż na 19 wzgórzach. Zwiedzanie zaczynamy od wjazdu na cytadelę (Dżabal al-Kalat) z ciekawymi ruinami oraz pięknymi panoramami stolicy (bezpł. z Jordan Pass). W okresie rzymskim zabudowano tu świątynię Herkulesa, w czasach bizantyjskich – kościół, a w VIII w. pod panowaniem arabskim wzniesiono pałac Umajjadów. Następnie kierujemy się do położonego niżej w centrum miasta rzymskiego teatru na 6000 miejsc z niewielkim muzeum (bezpł. z Jordan Pass). Na koniec mamy czas wolny. Idziemy do meczetu Grand Husseini wśród licznych straganów i raczymy się jordańskim street foodem, czyli falafelem, a na deser kunafa. Orientalny charakter dodają śpiewy muezzinów dobiegające z lokalnych meczetów. Niestety skorzystaliśmy z rady innym blogów i udaliśmy się na Rainbow Street z kolorowymi willami, co było stratą czasu. Jeśli mielibyśmy więcej czasu, na pewno udalibyśmy się również zobaczyć meczet Króla Abdullaha, zwanym Błękitnym Meczetem.

Jordania to kraj pustynny – 80% powierzchni to pustynia, głównie żwirowa i kamienista. Ma jednak jak pisałem wiele do zaoferowania turystom. Mając więcej czasu warto udać się na wędrówkę w rezerwacie biosfery Dana (duża różnorodność, unikatowe krajobrazy) oraz zobaczyć zamki krzyżowców (m.in. w Al-Karak) i pustynne wznoszone przez kalifów arabskich z dynastii Omajjadów czy Betanię, czyli miejsce chrztu Chrystusa w Jordanie.

 

 

Pełna fotorelacja z wyprawy “Jordania – Sylwester na Marsie z Solistami” – LINK

 

Informacje praktycznie – Jordania

Jordan Pass – kupić obowiązkowo przed wyjazdem online! W cenie koszt wizy wjazdowej (jeśli zostajemy w kraju 3 noce) i wstępu do ponad 40 atrakcji turystycznych. Cena od 70 do 80 JOD za wersję 1-3 dniowego wstępu do Petry

Czas: GTM+2, w zimie + 1 godz. do czasu polskiego

Temperatury: 3 strefy klimatyczne, na północy kraju i na pustyni w styczniu należy oczekiwać temperatury rzędu 10-15 st. w dzień i 5 w nocy, a nad Morzem Czerwonym 20 st. w dzień i 10 st. w nocy

Waluta: dinar jordański, sztywny kurs dolarowy 1$ = 0,7 JOD (1 JOD ~ 5,5 zł), płatności raczej gotówką

Ceny: generalnie jest drogo, w restauracji obiad kosztuje 10 JOD (~55 zł), a piwo 5 JOD, ale w centrum Ammanu można zjeść też falafela za 0,35 JOD (~2 zł), a piwo kupić w monopolowym w Akabie za 1,25 JOD.

Jedzenie: celebrowanie posiłków przez Arabów, kuchnia opiera się głównie na mięsie (za wyjątkiem wieprzowiny), falafel (kulki z ciecierzycy smażone na głębokim oleju z przyprawami podawane w chlebie pita z warzywami), kebab, mansaf (tradycyjne danie narodowe, pieczone jagnięcina z aromatycznymi ziołami, podawane z ryżem, migdałami, nasionami sosny i orzechami), hummus (pasta z gotowanej ciecierzycy z przyprawami), pita – płaski chlebek z „kieszenią” na dodatki, słodkie desery (np. kunafa, baklava, chałwa), herbata z miętą (poprosić z małą ilością cukru bo mają skłonności do przesady:)). Kawę pije się zazwyczaj po turecku, w małych filiżankach i również słodką. Świeże soki

Komunikacja – autobusy i mikrobusy między głównymi atrakcjami, taksówki lub wypożyczenie auta, główne arterie to Desert Highway, Kings Highway oraz bliżej Morza Martwego Dead Sea Highway (mniej połączeń z pozostałą siecią)

Obyczaje – kraj muzułmański, rygorystyczny kodeks moralny, patriarchat, Arabowie 98%,islam 95% (sunnicki 93% – uznający kalifów jako następców Mahometa), 4% chrześcijan, uwaga na ramadan (post w trakcie dnia, wiele lokali i miejsc zamkniętych w trakcie dnia). Ludzie bardzo przyjaźnie nastawienie, kraj turystyczny i była kolonia angielska – wszędzie dogadamy się w języku angielskim

Inne: przejściówki D i G

 

You Might Also Like